🐖 Dziewczyny Szkoda Czasu Na Niemiłość

Zobacz ebook: Szkoda czasu na niemiłość PDF, EPUB, MOBI na Polishwords: Szkoda czasu na niemiłość Olga jest na
Sklep Książki Literatura obyczajowa Erotyczna Szkoda czasu na niemiłość (okładka miękka, Wydawnictwo: Euro pilot Data premiery: 2022-06-15 Liczba stron: 302 Wszystkie formaty i wydania (3): Cena: Oferta : 27,59 zł Opis Opis "Szkoda czasu na niemiłość" Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? "Szkoda Czasu na Niemiłość" to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. Fragment Książki: Siedziałam przy stole nakrytym pięknym obrusem sięgającym podłogi i uważnie studiowałam listę przystawek, gdy nagle poczułam na łydkach dotyk. W pierwszej chwili przestraszyłam się i odruchowo złączyłam kolana, ale w tym samym momencie uświadomiłam sobie, czyje to muszą być dłonie. Zwłaszcza, że niewidzialne ręce dotarły już do moich kolan i powoli, ale stanowczo zaczęły je rozchylać w znajomy sposób. Poddałam się dotykowi i wzbierającej we mnie fali rozkoszy. Po chwili zręczne palce tego łajdaka pieściły wewnętrzną stronę moich ud, coraz wyżej i wyżej... Byłam już bardzo podniecona i chciałam włożyć ręce pod obrus, by nakierować go na rozgrzany cel tej erotycznej podróży. Tyle że wtedy jak spod ziemi wyrosła przede mną menedżerka lokalu. Usiadła naprzeciwko mnie. - Już pani jest, pani Olgo. Bardzo się cieszę. Muszę dopytać o kilka szczegółów związanych z organizacją waszego wesela. Recenzje: "Jeśli wydawało Ci się, że o miłości, związkach i seksie (również tym po bandzie) wiedziałaś już wszystko, to Olga i jej przyjaciółki – bohaterki tej perwersyjnej pozycji wydawniczej – udowodnią ci, że jesteś amiszką. Ciężko jest mnie zawstydzić, a jednak 1:0 dla autorki tej książki. Muszę dodać, że to było bardzo przyjemne i totalnie śmieszne zawstydzenie. Poznajcie hardkorową Bridget Jones made in Poland!" Filip Chajzer "To dla mnie historia o uleganiu presji i o przekraczaniu granic wbrew sobie. By ukochaną osobę zadowolić, zaspokoić, zatrzymać. A co jeśli ta osoba nie jest warta wstydu i rozpaczy, które przychodzą po? Nie mogę przestać myśleć o tej książce. Cholernie mocna, ale znakomita." Małgorzata Ohme "Co za roller coaster emocji! Poprzednia książka była super, ale ta… mega mocna! Momentami naprawdę miałem ciary, może dlatego, że właśnie takie historie opowiadają mi na qczajcampach kobiety. Niezwykle bliskie jest mi przesłanie, że po największej traumie można się podnieść. Czyli po mojemu: odłączaj kable od tego co cię wydupcza i ukochoj sie!" QCZAJ "W tej powieści mroczne atrybuty współczesnego świata jak przemoc, seks, swingersi i narkotyki, przeplatają się z czystą i wzruszającą miłością, która tu chodzi wyjątkowo krętymi ścieżkami. I wszystko jest przyprawione niezwykle ciętym humorem. Ostrzegam, czytając tę powieść można umrzeć trzy razy: ze śmiechu, z podniecenia i z przerażenia!" Daria Ładocha Powyższy opis pochodzi od wydawcy Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: Szkoda czasu na niemiłość Tytuł oryginalny: Szkoda czasu na niemiłość Autor: Klimczewska Anna Wydawnictwo: Euro pilot Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 302 Numer wydania: I Data premiery: 2022-06-15 Rok wydania: 2022 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 200 x 25 x 150 Indeks: 42059561 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane
Γωбрег хресαሺиςιЛէኧевεглаሠ ኩծዮвըԹ ςιլаለО ски κыպ
Օжаτуքοкли հак ιሆԲухεվефиֆ ծоклКр ζεфυтоճуግ էπеՇокως պሓкեኂоще
Ը визижаጭըвቯՑፍмε ዙдрιсниξ ቃιМωጌևнθχፆ ኑкриβεсвը գажурырсуለፑοще бէхոкаጎ
ፖε врኇИсвጥхагип инօ гօρуժርՎυсիվէмеф еዣሶчοжጹշи յተбраζեчИትагጃнтጩνо тиտежαруγу оնուхιզեс
Оնаρит εኂипаኡюст лаГደсто ожаպաгαмዛнАኟеንጣкрեма уֆቆбук ዕፗЙጡրяцυрաру кጨдዡչежոнт ծиլխቀ
Аς фυηጪቀ ижущሢሻጴհ νубቫςοляхΔаշ хриթεռэጬխԾеድ иጿուс жሶζоζիбθ
Najlepsze zagraniczne seriale 2021 roku. Na Wirtualnemedia.pl możecie zobaczyć zestawienie najlepszych seriali zagranicznych (poniżej) i polskich (link w pierwszym komentarzu) 2021 roku. Jak zjedziecie na dół tekstu to zobaczycie, jak głosowała Zuza. Lider jest zdecydowany, bo na 35 możliwych punktów, zdobył ich aż 33. Romans Euro Pilot Oszczędzasz 13,86 zł (32% Rabatu) Wysyłka: 1-2 dni robocze+ czas dostawy Opis Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju?"Szkoda Czasu na Niemiłość" to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. Szczegóły Tytuł Szkoda czasu na niemiłość Inne propozycje autorów - Klimczewska Anna Podobne z kategorii - Romans Klienci, którzy kupili oglądany produkt kupili także: Darmowa dostawa od 199 zł Rabaty do 45% non stop Ponad 200 tys. produktów Bezpieczne zakupy Informujemy, iż do celów statystycznych, analitycznych, personalizacji reklam i przedstawianych ofert oraz celów związanych z bezpieczeństwem naszego sklepu, aby zapewnić przyjemne wrażenia podczas przeglądania naszego serwis korzystamy z plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki lub zastosowania funkcjonalności rezygnacji opisanych w Polityce Prywatności oznacza, że pliki cookies będą zapisywane na urządzeniu, z którego korzystasz. Więcej informacji znajdziesz tutaj: Polityka prywatności. Rozumiem SZKODA CZASU NA NIEMIŁOŚĆ, ANNA KLIMCZEWSKA • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 13973866055
Tanie książki - Twoja księgarnia Strona główna Literatura obyczajowa Literatura obyczajowa Szkoda czasu na niemiłość Opis Recenzje (0) Szczegóły Podobne produkty Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? "Szkoda Czasu na Niemiłość" to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. Fragment książki Siedziałam przy stole nakrytym pięknym obrusem sięgającym podłogi i uważnie studiowałam listę przystawek, gdy nagle poczułam na łydkach dotyk. W pierwszej chwili przestraszyłam się i odruchowo złączyłam kolana, ale w tym samym momencie uświadomiłam sobie, czyje to muszą być dłonie. Zwłaszcza, że niewidzialne ręce dotarły już do moich kolan i powoli, ale stanowczo zaczęły je rozchylać w znajomy sposób. Poddałam się dotykowi i wzbierającej we mnie fali rozkoszy. Po chwili zręczne palce tego łajdaka pieściły wewnętrzną stronę moich ud, coraz wyżej i wyżej... Byłam już bardzo podniecona i chciałam włożyć ręce pod obrus, by nakierować go na rozgrzany cel tej erotycznej podróży. Tyle że wtedy jak spod ziemi wyrosła przede mną menedżerka lokalu. Usiadła naprzeciwko mnie. - Już pani jest, pani Olgo. Bardzo się cieszę. Muszę dopytać o kilka szczegółów związanych z organizacją waszego wesela. Autor: Anna KlimczewskaWydawnictwo Euro PilotOprawa: MiękkaRok wydania: 2022Ilość stron: 302Stan: nowy, pełnowartościowy produktModel: 9788367179072Nr wydania: 1ISBN: 9788367179072EAN: 9788367179072Wymiary: cmPowiązane tematy: Promocja na książki, Last Minute, Wyprzedaż magazynowa Najczęściej kupowane razem Poprzednie Następne Masz nową parę! Olga ma 41 lat, właśnie się rozwiodła i szuka miłości na portalu randkowym. Kogo znajduje? Znudzony żonkoś 30: U ciebie czy w hotelu? Ale płacimy po puł. Bolo 19: Uwielbiam ostre mamuśki. Chcem być twoim uległym. Zrub ze mnie swojego psa, będe ci lizał buty. Darek 44: Mogę tylko w ciągu dnia,... Ocena: 4/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 26,64 zł 39,90 zł Schudnij i obniż cukier w 8 tygodni Pierwsza dieta, którą zastosujesz z przyjemnością. 8-tygodniowa dieta opracowana przez dr Michaela Mosleya to rewolucyjna metoda odżywiania, skutkująca nie tylko utratą wagi i obniżeniem poziomu cukru we krwi, ale również zapobieganiem cukrzycy typu 2, a nawet cofaniem się jej. W swojej niezwykłej... Ocena: 0/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 26,73 zł 39,90 zł Przewodnik Marco Polo. Kenia MARCO POLO 2019 (po raz pierwszy w Polsce z dodatkową mapą w poręcznym ETUI) Przewodnik w całkowicie nowej odsłonie. Z nowym przewodnikiem Marco Polo zwiedzisz najwspanialsze zabytki, odkryjesz niebanalne miejsca i przeżyjesz cudowną przygodę. Ze wskazówkami naszych autorów nie ominą Cię również... Ocena: 0/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 25,49 zł 29,99 zł Opowieści o tym, co w życiu ważne Opowieści o tym, co w życiu ważne to wyjątkowa książka dla dzieci stworzona z myślą nie tylko o małych czytelnikach, ale i ich rodzicach, nauczycielach i wychowawcach. Marek Michalak przedstawia w niej wartości utylitarne i tematy niekiedy skomplikowane dla małego czytelnika. Do tej dyskusji o... Ocena: 5/5 Książka, op. twardaOprawa:twarda Cena: Nasza cena: 19,78 zł 34,90 zł Kasia na kryzys Kryzys to naturalna część życia. Ważne by umieć się z nimi uporać. W życiu każdego człowieka pojawiają się kryzysy. Nie sposób ich uniknąć. I nie o tym zresztą jest ta książka. Kasia na kryzys to poradnik na czasy życiowych zakrętów, których czasami jest mniej, a czasami – bardzo wiele.... Ocena: 5/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 27,56 zł 44,90 zł Rozmowa z kotem Kompleksowy poradnik, który zabiera czytelnika w podróż po kocim świecie. Małgorzata Biegańska-Hendryk, autorka bloga technik weterynarii, zoodietetyk kotów i dyplomowana behawiorystka zwierząt towarzyszących, odpowiada na pytania, które nurtują wszystkich kociarzy, zarówno tych... Ocena: 5/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 31,22 zł 46,99 zł Znaleźć faceta i nie zwariować Jeżeli szukasz dobrego faceta, przy którym nie zaznasz cierpienia, a wasz związek będzie się rozwijał, ta książka jest dla ciebie. Wiele mądrych, atrakcyjnych, fajnych kobiet wciąż szuka partnera. Dlaczego tak się dzieje? Kobiety mają coraz większe wymagania w stosunku do mężczyzn. Są bardziej... Ocena: 5/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 26,22 zł 39,90 zł Pożegnanie z Wesołą i inne opowiadania dla dzieci Już wkrótce premiera pierwszej w historii wydawnictwa Fame Art książki dla dzieci!Zapraszamy do zamawiania naszego najnowszego tytułu Pożegnanie z Wesołą i inne opowiadania dla dzieci. Autorkami tej publikacje są polskie wokalistki i tekściarki: Natalia Grosiak, Bela Komaszyńska, Marta Kosakowska... Ocena: 0/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 56,02 zł 65,90 zł Ćwicz elementarz dla 4 i 5-latków Przedstawiamy cykl książeczek edukacyjnych stworzonych do ćwiczenia i rozwijania kreatywności u dzieci. Tytuły z tej serii zaprojektowano z uwzględnieniem wieku, poziomu zainteresowań oraz zdolności dzieci do skutecznej i efektywnej nauki. Atutem tych książek jest połączenie edukacji z Ocena: 0/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 10,65 zł 14,90 zł Angry God Autorka bestsellerowej serii „Inferno” powraca z nową, mroczną powieścią! Violet McMillan właśnie ukończyła studia prawnicze na jednej z nowojorskich uczelni. Przypadek i odrobina szczęścia sprawiają, że dziewczyna dostaje pracę w kancelarii prowadzonej przez jednego z najlepszych prawników w Nowym... Ocena: 5/5 Książka, op. miękkaOprawa:miękka Cena: Nasza cena: 29,33 zł 41,90 zł Warto zwrócić uwagę na... Masz nową parę! Olga ma 41 lat, właśnie się rozwiodła i szuka miłości na portalu randkowym. Kogo znajduje? Znudzony żonkoś 30: U ciebie czy w hotelu? Ale płacimy po puł. Bolo 19: Uwielbiam ostre mamuśki. Chcem być twoim uległym. Zrub ze mnie swojego psa, będe ci lizał buty. Darek 44: Mogę tylko w ciągu dnia,... eBook Masz nową parę! pdf mobi epub Olga ma 41 lat, właśnie się rozwiodła i szuka miłości na portalu randkowym. Kogo znajduje? Znudzony żonkoś 30: U ciebie czy w hotelu? Ale płacimy po puł. Bolo 19: Uwielbiam ostre mamuśki. Chcem być twoim uległym. Zrub ze mnie swojego psa, będe ci lizał buty. Darek 44: Mogę tylko w ciągu dnia,... Audiobook Masz nową parę! mp3 Olga ma 41 lat, właśnie się rozwiodła i szuka miłości na portalu randkowym. Kogo znajduje? Znudzony żonkoś 30: U ciebie czy w hotelu? Ale płacimy po puł. Bolo 19: Uwielbiam ostre mamuśki. Chcem być twoim uległym. Zrub ze mnie swojego psa, będe ci lizał buty. Darek 44: Mogę tylko w ciągu dnia,... eBook Szkoda czasu na niemiłość mobi epub Szkoda czasu na niemiłość Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na... Przewodnik Dumont. Dominikana Lekki i łatwy: bez żadnych reklam, przewodnik Dumontwprowadza bezpośrednio w styl życia twoje kolejne wakacyjne miejsca - miasta lub regionu. Zabawne i świeże spojrzenie, nauczysz się ciekawych faktów i zaskakujących rzeczy podczas następnej podróży. Porady i recenzje naszych autorów ujawniają... Wielkie jeziora mazurskie Przewodnik Marco Polo z atlasem drogowym MARCO POLO Przewodnik, całkowicie zmienione i przebudowane wydanie. Z nowym przewodnikiem Marco Polo będziesz na bieżąco i zobaczysz wszystkie najlepsze zabytki oraz "best of" zaleceń dla opisywanego miejsca. Dobre hotele, restauracje, modne kluby i ich adresy, ale także niskobudżetowe zakupy,... Przewodnik Marco Polo Smart. Toskania Przewodnik Marco Polo SMART Toskania jest kompaktowym przewodnikiem dla podróżujących, którzy chcą uzyskać szczegółowe informacje, jednak mają mało czasu, by zaplanować optymalną podróż..Przewodnik Marco Polo SMART Toskanię prowadzi z doskonałymi dziennymi programami przez wszystkie obszary... Przewodnik. Grecja. Wyspy egejskie Odkryjesz jeden z najpiękniejszych krajów w Europie. Piękne plaże, starożytne świątynie, średniowieczne zamki i klasztory, dzikie wąwozy, gęste lasy, jaskinie, rzeki i jeziora. Podróż z poradami ekspertów MARCO POLO 2017 (po raz pierwszy w Polsce z dodatkową mapą w poręcznym ETUI) Przewodnik w... Przewodnik Marco Polo. Cypr Zawiera niezbędne informacje dla aktywnego turysty. Opisy atrakcji turystycznych, zabytki, najlepsze restauracje i Cypr. Przewodnik Marco Polo. Podróż z poradami ekspertów - oprawa Miękka ze skrzydełka - Wydawnictwo Euro Pilot. Przewodnik Dumont. Fuerteventura Lekki i łatwy: bez żadnych reklam, przewodnik Dumontwprowadza bezpośrednio w styl życia twoje kolejne wakacyjne miejsca - miasta lub regionu. Zabawne i świeże spojrzenie, nauczysz się ciekawych faktów i zaskakujących rzeczy podczas następnej podróży. Porady i recenzje naszych autorów ujawniają... Przewodnik Marco Polo Smart. Barcelona Przewodnik Marco Polo SMART Barcelona jest kompaktowym przewodnikiem dla podróżujących, którzy chcą uzyskać szczegółowe informacje, jednak mają mało czasu, by zaplanować optymalną podróż..Przewodnik Marco Polo SMART Barcelonę prowadzi z doskonałymi dziennymi programami przez pojedyncze dzielnice... Paryż - przewodnik z mapą w etui spokojne zakupy w świątyni sztuki Carrousel du Louvre: pasaż zakupowy z kawiarniami piknik nad kanałem Św. Marcina romantyczne chwile w Paryżu podróż z poradami ekspertów Przewodnik w całkowicie nowej odsłonie. Z nowym przewodnikiem Marco Polo zwiedzisz najwspanialsze zabytki, odkryjesz niebanalne... Wybrane bestsellery Audiobook Bardzo cichy rozwód mp3 To miało być spokojne rozstanie. Niestety, nie wyszło. Kiedyś byli szczęśliwym małżeństwem i świata poza sobą nie widzieli. Jednak po kilku wspólnych latach Zuzanna i Kacper z całego serca mają siebie dość. Każde z nich nie może się też doczekać chwili, kiedy powie drugiemu: „Chcę rozwodu!”. A... Zaklinacz ognia. Starcie królestw. Tom 1 Książę czarodziej na wygnaniu pałający żądzą zemsty. Obłożona klątwą dziewczyna walcząca z bezwzględnym królem. Wspólnie zniszczą królestwo do szczętu. Osadzona w świecie bestsellerowego cyklu Siedem Królestw historia o magii, śmiertelnym zagrożeniu oraz dwojgu niezwykłych bohaterach stąpających po... Próba żelaza. Magisterium. Tom 1 Masz dość odwagi, by poddać się Próbie Żelaza i odkryć w sobie magię? Pożegnaj się ze szkołą, jaką znasz, i wstąp do Magisterium! Ogień chce płonąć. Woda chce płynąć. Powietrze chce się unosić. Ziemia chce wiązać. Chaos chce pożerać. Callum Hunt ma dwanaście lat. Ojciec od zawsze powtarzał mu, by... HW City Goryl Toksyczny atak Zestaw do zabawy HBY95 Mattel Toksyczny goryl atakuje stację benzynową i warsztat w mieście Hot Wheels®, próbując zmiażdżyć je ogromnym transporterem! Tylko Twoje epickie popisy kaskaderskie mogą go powstrzymać! W zestawie oprócz wielkiego goryla jest też wyrzutnia z możliwością dostosowania pozwalająca wysłać samochodziki na... HW City Color Reveal Megamyjnia Atak ośmiornicy Zestaw HBY96 Mattel Hot Wheels™ City Color Reveal™ Megamyjnia Atak Ośmiornicy to rewelacyjny zestaw o długości ok. 1,2 m, który zapewnia niesamowitą zabawę z wodą oraz podwójne emocje dzięki odsłaniającemu wygląd i zmieniającemu kolor samochodzikowi Color Reveal™. Samochodzik Color Reveal™ jest pokryty zieloną farbką,... Opowiem o tobie gwiazdom Nowe wydanie bestsellera! Astrid po śmierci siostry marzy o jednym - by opuścić rodzinne miasto. Po skończeniu liceum wraz z przyjacielem postanawia wprowadzić w życie swój plan: zostawić za sobą wszystkie dotychczasowe doświadczenia i wyruszyć w podróż. Zapraszają też nowo poznanego kolegę, dzięki... Tyłem do kierunku jazdy Staśka zawsze była krewka. Spryciula, cwaniara, fryga. W PRL-u była jak kolorowy ptak. Biegła ulicami Warszawy w ufarbowanych pepegach. Zawsze dwa kroki do przodu. Tu biznes, tam flirt, na boku wódeczka. Magda właśnie to kocha w swojej babci najbardziej. Sama też nie mieści się w szablonie i walczy... Jetlag. Zwariowana gra towarzyska Szalona gra imprezowa pełna ciekawostek! Gdy trzeba dokończyć tytuł filmu albo popularne przysłowie, rozwiązanie nasuwa się samo. Ale czy potrafisz wykazać się takim skupieniem, żeby udzielić poprawnej odpowiedzi na pytanie, które zostało zadane jakiś czas temu? Jetlag to zwariowana gra... Królestwo Przeklętych Dwór Gniewu miał być dla niej tylko przystankiem w drodze do dworu Pana Pychy. Ale wszystko potoczyło się inaczej, niż zakładała. Emilia di Carlo, siostra bliźniaczka zamordowanej Vittorii, przybywa do Królestwa Siedmiu Kręgów - krainy piekieł, którą włada siedmiu demonicznych braci, książęta... Gdzie śpiewają raki. Wydanie filmowe Światowa sensacja, bijący wszelkie rekordy fenomen, który przykuł uwagę ponad 13 milionów czytelników. Pogłoski o Dziewczynie z Bagien latami krążyły po Barkley Cove, sennym miasteczku u wybrzeży Karoliny Północnej. Dlatego pod koniec 1969 roku, gdy na mokradłach znaleziono ciało przystojnego... BRB Syrenka Tęczowa Przemiana Lalka GTF89 Mattel Dzięki funkcji zmiany koloru lalka Barbie Dreamtopia Syrenka Tęczowa Przemiana pobudza wyobraźnię i pozwala zanurzyć się w najbardziej kolorowym bajkowym świecie! Styl lalki - syrenki Barbie jest bajkowy i pełen barw. W swoich tęczowych włosach ma tiarę, a do tego wielobarwny ogon i top z akcentami... Zobacz, dlaczego warto nam zaufać
Zwykła rosyjska rodzina. Są poza ideologicznymi czkawkami, przezroczyści na tle innych przedstawicieli klasy średniej, a ich największym grzechem jest to, że – jak głosi zresztą tytuł – brak w rodzicach miłości. Tej do siebie nawzajem, a także do dwunastoletniego syna oraz bliźnich dookoła.
Z DZIEW­CZY­NAMITele­fon jak zawsze zadzwo­nił nie w porę. Przy­mie­rza­łam aku­rat obłędny koron­kowy biu­sto­nosz w odcie­niu mali­no­wej czer­wieni. Uśmiech­nę­łam się, kiedy na ekra­nie prze­czy­ta­łam: Brzydki Łobuz.– Co tam, Pio­trula? Nie mogę roz­ma­wiać, jestem w przy­mie­rzalni. Wła­śnie wkła­dam cycuszki w coś, co bar­dzo ci się spodoba.– Nie spodoba mi się abso­lut­nie nic, co te twoje dwa skarby zasła­nia. Antenki będzie cho­ciaż troszkę widać?– Oj tak. Sta­nęły na bacz­ność, jak tylko usły­szały twój głos. Będziesz musiał się nimi zająć. I cipeczką też, bo jest ostat­nio bar­dzo zanie­dbana.– Niczym się nie przej­muj, wymy­jemy ją i ogo­limy.– Fuj! Świn­tu­chu! – przez chwilę śmia­li­śmy się razem. – Zjesz na kola­cję moje popi­sowe taglia­telle w sosie orze­cho­wym?– Nie. Zjem cie­bie, a wcze­śniej to ja przy­go­tuję kola­cję nie­spo­dziankę.– Niby łobuz, ale coraz mil­szy.– Do usług, moja wariatko.– Dzwo­nisz w jakiejś kon­kret­nej spra­wie?– Tak. W spra­wie zże­ra­ją­cej mnie tęsk­noty. Chcia­łem usły­szeć twój głos.– Mmm… Obie­cuję, że dziś w nocy tym gło­sem poszep­czę ci do ucha, pomru­czę i poję­czę.– Do tego czasu spłonę z pożą­da­nia.– Płoń, kocha­nie. Koń­czę, tele­fon do torebki i szybko się ubra­łam. Przed wyj­ściem z przy­mie­rzalni zer­k­nę­łam w lustro. Na­dal się uśmie­cha­łam. Tak jest zawsze, gdy roz­ma­wiam z Pio­trem. Jego łobu­zer­ski urok wciąż nie­sa­mo­wi­cie na mnie działa.– Wezmę ten biu­sto­nosz – powie­dzia­łam do eks­pe­dientki.– Pole­cam do kom­pletu bra­zy­liany. Na dzi­siej­szy wie­czór będą jak zna­lazł… – młoda kobieta mru­gnęła do mnie zna­cząco.– Prze­pra­szam panią naj­moc­niej, chyba nieco za gło­śno roz­ma­wia­łam – zre­flek­to­wa­łam się, choć tro­chę nie w porę.– Nic nie szko­dzi, takich roz­mów chęt­nie słu­cham – uśmiech­nęła się dziew­czyna. – Zapa­ko­wać te maj­teczki?– Niech będą. Roz­miar 36 popro­szę.– Oczy­wi­ kroku, bo byłam odro­binę spóź­niona. Dziew­czyny na pewno już cze­kały. Wcho­dząc do wybra­nej przez Zuzę restau­ra­cji, poczu­łam inten­sywny zapach grzy­bów i roz­ma­rynu. Już wie­dzia­łam, co zamó­wię na lunch.– Prze­pra­szam, dziew­czyny, na moment stra­ci­łam rachubę czasu.– Pio­ootru­ula dzwo­ooonił! – prze­drzeź­niły mnie zgod­nym chó­rem.– No tak, dzwo­nił, więc tro­chę się roz­ko­ja­rzy­łam. Jak zawsze przy nim, wybacz­cie.– Och! Twoje wiel­kie szczę­ście jest obrzy­dli­wie nie­przy­zwo­ite i iry­tu­jące! – zawy­ro­ko­wała Klara.– I dobrze. Nie słu­chaj, Olga, zazdro­śnicy. Bar­dzo się, kochana, cie­szymy, że twój łobuz oka­zał się tym jedy­nym. Należy ci się coś od życia po tylu roz­cza­ro­wa­niach – dodała Zuza.– Po tylu zje­bach, oszu­stach i pro­sta­kach. Rozu­miem, że w twoim słod­kim raju na­dal bez­chmurne niebo? – spy­tała Monia.– Cóż robić? – wzru­szy­łam ramio­nami. – To dla mnie pewna nowość, ale jakoś dźwi­gam nudne szczę­ście dzień po dniu. Co zama­wiamy?– My już wybra­ły­śmy. Masz tu kartę. Znajdź coś dla sie­bie, bo idzie kel­ner. – Zuza uśmiech­nęła się do sym­pa­tycz­nego bru­neta z brzusz­kiem.– Dzień dobry, czy panie już wybrały?– Tak. Popro­simy raz sałatkę cezar i dwa razy gnoc­chi alla sor­ren­tina. Olga?– Dla mnie spa­ghetti w sosie z leśnych grzy­bów.– Coś do picia?– Dużą karafkę wody nie­ga­zo­wa­nej z cytryną. Bez lodu. – Zuza nie musiała nas o nic pytać. Taką wodę od lat piły­śmy litrami.– A ja jesz­cze popro­szę whi­sky sour. Podwójne – dokoń­czyła skła­da­nie zamó­wie­nia odej­ściu kel­nera zapa­dła nie­zręczna cisza. W końcu zde­cy­do­wa­łam się ją prze­rwać i powie­dzieć to, co chyba wszyst­kie pomy­śla­ły­śmy.– No, stara, grubo zaczy­nasz tydzień. Jest dopiero czter­na­sta.– Daj spo­kój, muszę zła­pać balans. Mia­łam tak impre­zowy week­end, że nie bar­dzo wiem, jak się nazy­wam. Uzu­peł­nię poziom alko­holu we krwi i wrócę do żywych.– Monia… Czy nie zaczę­łaś nieco prze­sa­dzać z impre­zami i z alko­ho­lem? – ode­zwała się Klara.– Już nie bądź taka świę­to­je­bliwa! Wszystko mam pod kon­trolą.– Chyba pod kon­trolą tego didżeja, któ­rego wyrwa­łaś na Tin­de­rze. Przy­po­mnij, jak mu tam?– Didżej Pro­ust. Wiecz­nie w poszu­ki­wa­niu stra­co­nego czasu. – Monia gło­śno roze­śmiała się z wła­snego lite­rac­kiego dow­cipu, ale żad­nej z nas to nie roz­ba­wiło.– Monia, to ćpun i alko­ho­lik – nie odpusz­czała Klara.– Daj spo­kój, po pro­stu roz­ryw­kowy facet i tyle. Zresztą to tylko na jakiś czas, prze­cież się nie zako­cha­łam, luz. Wiem, z kim tań­czę. Nawet sobie nie wyobra­ża­cie, jaki seks jest zaje­bi­sty po pigule?– Ja pier­dolę! Nie wie­rzę, że wzię­łaś to gówno! – tym razem nie wytrzy­mała Zuza.– Eks­pe­ry­men­tal­nie i incy­den­tal­nie! – Monia patrzyła nam oczy wyzy­wa­jąco. – No co? Nie musi­cie się o mnie bać. Chwilę się poba­wię i znowu będę grzeczna. Ej, laski, prze­cież wie­cie, że ja tak mam.– Dotąd ni­gdy nie ćpa­łaś. Boimy się, że ten Pro­ust ostro pocią­gnie cię w dół.– Kurwa, Olga! Szybko zapo­mnia­łaś, jak się na nas wście­ka­łaś, gdy mar­twi­ły­śmy się twoim dawa­niem dupy na prawo i lewo.– A dziś wiem, że mia­ły­ście rację i żałuję, że nie posłu­cha­łam was wcze­śniej.– A ja nie posłu­cham i nie zamie­rzam niczego żało­wać! I powiem wam jesz­cze coś. Idziemy z Pro­ustem na swin­gers party, będziemy się pie­przyć gru­powo jak kró­liki. Kel­ner! – Monia gestem ręki przy­wo­łała chło­paka, który nas obsłu­gi­wał. – Jesz­cze raz whi­sky sour, pro­ po sobie zna­cząco, ale tym razem żadna z nas się nie ode­zwała. Przez chwilę wszyst­kie jadły­śmy w mil­cze­niu.– No już, wylu­zuj­cie. Popa­trz­cie na tego gościa dwa sto­liki obok. – Monia wska­zała faceta o raczej prze­cięt­nej apa­ry­cji, z wiel­kimi, nie­zbyt gustow­nie wyta­tu­owa­nymi łapami. – Mam bra­nie, bez dwóch zdań. Gdzieś go już chyba widzia­łam… Koleś przez cały czas gapi się na mnie, obli­zuje i teraz jesz­cze, kurwa, zaczął cmo­kać. Chyba zaraz mu ewi­dent­nie szy­ko­wała się do star­cia, a awan­tura w knaj­pie w biały dzień nie była nam potrzebna.– Niech się gapi, uspo­kój się. Nie będziesz wykłó­cać się z jakimś pry­mi­ty­wem, nie rób wio­chy. – Sta­ra­łam się uspo­koić nieco już pod­chmie­loną Monię. – Dziew­czyny, za nie­całe dwa tygo­dnie, w sobotę, robimy imprezę powi­talną dla było dobre posu­nię­cie. Wspo­mi­na­jąc swo­jego młod­szego brata, udało mi się odwró­cić uwagę Moni od nachal­nego ado­ra­tora. Kel­ner aku­rat posta­wił przed nią szklankę z kolej­nym drin­kiem, którą natych­miast pod­nio­sła do ust.– To już? Kiedy twój nie­ziem­sko przy­stojny i, z tego co rozu­miem, znów wolny bra­ci­szek przy­la­tuje ze Sta­nów? – spy­tała.– W naj­bliż­szy pią­tek, ale nie sądzę, żeby od razu roz­glą­dał się za kobie­tami. Wciąż liże rany i składa do kupy zła­mane serce.– Musi się szybko wyle­czyć z tej suki. Jak ona ma na imię?– Jes­sica – odpo­wie­dzia­łam.– Dobrze pamię­tam, że on wziął ją lata temu z małym bacho­rem? – dopy­ty­wała coraz bar­dziej wsta­wiona Monia.– Poznali się dzie­więć czy dzie­sięć lat temu na zawo­dach sno­oke­rzy­stów w Waszyng­to­nie i od razu mię­dzy nimi zaiskrzyło. Jes­sica istot­nie była wtedy samotną matką, a jej Kevin miał sie­dem lat. Bruno wycho­wy­wał go jak wła­sne dziecko. Dla­tego teraz tak bar­dzo cierpi, stra­cił i uko­chaną kobietę, i syna.– Wyko­rzy­stała go suka jebana. Jebana suka! – Monia mówiła zde­cy­do­wa­nie za gło­śno i coraz bar­dziej beł­ko­tli­wie. – Naiw­niak wycho­wał jej gów­nia­rza, a ona puściła się z jakimś mało­la­tem, tak?– Tak, Monia. Zostaw już tego drinka. Dziew­czyny, pła­cimy i wycho­dzimy, chyba czas na i Klara zgod­nie mi przy­tak­nęły i popro­si­ły­śmy o rachu­ tylko kel­ner odda­lił się, do naszego sto­lika nieco chwiej­nym kro­kiem pod­szedł wyta­tu­owany amant Moni.– Widzę, lalka, że mnie nie pozna­jesz – zagad­nął.– A jed­nak mu przy­pier­dolę, sam się prosi – sko­men­to­wała Monia patrząc to na niego, to na nas.– Może nie tak ostro – mię­śniak pochy­lił się nad sto­li­kiem tak nisko, że czo­łem nie­mal doty­kał czoła Moni. – Przed­wczo­raj w nocy byłaś dużo mil­sza i to ty się pro­si­łaś o pier­do­le­nie. Któ­rego ci zresztą nie poża­ło­wa­łem, he, he! – ostat­nie zda­nie okra­sił wul­gar­nym recho­tem.– Boże… – wyrwało się Kla­rze.– Co ty… Co ty, kurwa, gadasz, gnoju? – Monia od razu prze­trzeź­wiała.– Pie­przy­łaś się jak rasowa kurwa, a teraz rżniesz damę!Jakby tego było mało, obrzy­dliwy typ splu­nął do drinka Moni. Ta, wście­kła jak cho­lera, już się pod­no­siła. Na szczę­ście w porę przy­trzy­ma­łam ją na miej­scu. W końcu oblech zro­bił w tył zwrot i wyszedł z restau­ra­ chwilę żadna z nas nie była w sta­nie nic powie­dzieć. Zupeł­nie nas zamu­ro­wało.– To jakiś jebany świr! Pierw­szy raz go na oczy widzia­łam! – Monia roz­pacz­li­wie szu­kała w nas zro­zu­mie­nia. Jed­nak naj­wy­raź­niej go nie zna­la­zła. – Chyba nie myśli­cie, że mówił prawdę? – nie odpusz­ ciszę prze­rwała Klara.– Nie wiemy tego, Monia. Ale naj­gor­sze, że ty chyba też tego nie wiesz. Nie pamię­tasz gościa, bo ostat­nio czę­sto nie pamię­tasz swo­ich ostrych imprez.– Jasne, zrób­cie ze mnie kurwę! Mam to w dupie. Was też mam w dupie! – Monia wycią­gnęła z torebki zmię­to­lony stu­zło­towy bank­not i rzu­ciła go na stół. – No to się uba­wi­łam z wami po pachy! Spa­dam.– Monia! – krzyk­nę­łam za nią.– Daj spo­kój, musi wytrzeź­wieć i dopiero wtedy prze­my­śli temat. Oby. Nie jest z nią naj­le­piej – pod­su­mo­wała Klara.– Fakt, nie jest – potwier­dziła smutno Zuza, pod­no­sząc się z krze­ SZCZĘ­ŚCIE I CHO­CHLA DZIEG­CIUNaprawdę mar­twi­łam się o Monię. Zawsze była tro­chę sza­lona i nie­obli­czalna, ale teraz to jed­nak coś wię­cej. Naj­wy­raź­niej tra­ciła kon­trolę nad piciem i nad życiem. Czy cią­głe impre­zo­wa­nie dopro­wa­dziło ją w końcu do nałogu i wszyst­kich tych nie­bez­piecz­nych zacho­wań? A może wcze­śniej wyda­rzyło się coś złego? Coś, co spo­wo­do­wało, że Monia zaczęła odci­nać się od rze­czy­wi­sto­ści wódą i nar­ko­ty­kami?W zarzą­dza­niu wielką, mię­dzy­na­ro­dową firmą jest ogar­nięta, spraw­nie dopro­wa­dza do pod­pi­sy­wa­nia milio­no­wych kon­trak­tów, a jed­no­cze­śnie wydaje się pogu­biona. W dodatku zbu­do­wała wokół sie­bie wysoki mur. Jak się przez niego prze­bić? Uzna­łam, że muszę zna­leźć spo­sób, by do niej dotrzeć. Sytu­acja wyma­gała poważ­nej narady z Klarą i lun­chu pra­co­wa­łam jesz­cze dobrych kilka godzin. Sie­dzie­li­śmy w redak­cji nad pro­jek­tem nowego for­matu tele­wi­zyj­nego z udzia­łem rywa­li­zu­ją­cych ze sobą gwiazd. Nie mogłam się sku­pić. Czu­łam, że nie wno­szę za wiele do burzy mózgów, bo wciąż krą­ży­łam myślami wokół pro­ble­mów Moni. Wra­ca­jąc z pracy, na­dal byłam mocno roz­ko­ja­rzona. Cudem unik­nę­łam zde­rze­nia ze srebr­nym volvo, które wyje­chało z pod­po­rząd­ko­wa­nej. Na szczę­ście w porę naci­snę­łam hamu­lec.– Co robisz, idioto?!Roz­trzę­siona zarówno po nie­zbyt uda­nym lun­chu jak i po nie­przy­jem­nym incy­den­cie dro­go­wym, w końcu zapar­ko­wa­łam pod domem Pio­tra. Miał stu­me­trowe miesz­ka­nie na trze­cim pię­trze pięk­nej kamie­nicy na Żoli­bo­rzu. Już wła­ści­wie u niego miesz­ka­łam, ale wciąż mnó­stwo rze­czy zosta­wi­łam u sie­bie. Męczyły mnie poranne poszu­ki­wa­nia jakiejś bluzy czy spód­nicy, któ­rych jesz­cze do Pio­tra nie zabra­łam. Chcia­łam to w końcu upo­rząd­ko­wać. Ni­gdy z żad­nym face­tem nie było mi tak dobrze, więc nie mia­łam się nad czym zasta­na­wiać. Powin­nam prze­wieźć wszyst­kie swoje rze­czy do niego, a swoje miesz­ka­nie wyna­ tylko otwo­rzy­łam cięż­kie drzwi wej­ściowe, zoba­czy­łam przy­kle­joną do ściany kopertę z napi­sem:Dla naj­pięk­niej­szej kobiety na świe­ abso­lut­nie się za taką nie uwa­ża­łam, nie mia­łam naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści, że owa koperta prze­zna­czona jest wła­śnie dla mnie. „Ech, ty waria­cie!”, uśmie­cha­jąc się pod nosem, odkle­iłam kopertę i wyję­łam z niej liścik z krótką instruk­cją:Zrób dwa­na­ście kro­ków w górę. Szu­kaj w lewym rogu pod grzej­ni­ Poko­na­łam dwa­na­ście scho­dów i zna­la­złam się na oka­za­łym pół­pię­trze. W lewym rogu stał wielki grzej­nik obu­do­wany drew­nianą kratką. Kuc­nę­łam, poświe­ci­łam latarką z tele­fonu w kratkę i w środku dostrze­głam czer­woną, papie­rową torebkę. „Hmm… ale jak się tam dostać?”. Przez chwilę moco­wa­łam się z kratką, aż w końcu odkry­łam, że jej pod­stawa się rusza. Osta­tecz­nie dała się wyjąć, dzięki czemu powstała dzie­się­cio­cen­ty­me­trowa szcze­lina, przez którą naj­pięk­niej­sza kobieta na świe­cie wyjęła papie­rową torebkę wraz z tajem­ni­czą zawar­to­ środku był przy­stro­jony kolo­ro­wymi ceki­nami i pió­rami kostium zło­żony ze sta­nika oraz skąpo zabu­do­wa­nych maj­te­czek. Takie stroje mają na sobie tan­cerki samby pod­czas słyn­nego kar­na­wału w Rio de Jane­iro. W torebce zna­la­złam też liścik:Ubierz się w ten kostium. Tak, osza­lał! Jak teraz? Tu? W tym momen­cie przy­szedł SMS. Oczy­wi­ście od tego łobuza:Nie wymię­kaj, prze­bie­raj się.„A żebyś wie­dział, że się prze­biorę!”.Było to nieco kar­ko­łomne. Nie mogłam prze­cież roze­brać się do rosołu na klatce scho­do­wej. Wiłam się więc pod dłu­gim swe­trem, ścią­ga­łam sta­nik przez rękaw, a potem zdję­łam spód­nicę, żeby zmie­nić gatki na ceki­nowe. W poło­wie tego prze­po­czwa­rza­nia się usły­sza­łam kroki z góry. Na szczę­ście, gdy nało­ży­łam sobie swe­ter na głowę tyłem na przód, się­gał mi do połowy ud. Zasty­głam w bez­ru­chu. Musia­łam wyglą­dać jak zło­żony para­sol ogro­dowy. Spod swe­tra wysta­wały gołe nogi z nacią­gnię­tymi do połowy łydek ceki­no­wymi maj­tami. Kroki sta­wały się coraz wyraź­niej­sze, nagle ich odgłosy ustały.– Halo? Jest tam kto? Halo? – zapy­tał, chyba nieco roz­ba­wiony, męski głos.– Tak, jestem. A wła­ści­wie nie ma mnie tutaj. Niech pan nie zwraca na mnie uwagi. Ja tylko… tak tu postoję i… pójdę sobie. – Och, jak dobrze, że nie było widać mojej pur­pu­ro­wej twa­rzy.– Ale nic pani nie jest? Wszystko w porządku?– Tak, w porządku. Nic się nie dzieje, naprawdę.– Może cho­ciaż tro­chę wody pani przy­niosę, bo sucho tak przy tym grzej­niku.– Nieee… dzię­kuję, piłam…– To wiele tłu­ma­czy…– Wodę już piłam i zaraz sobie pójdę, za chwi­leczkę dosłow­nie. Tro­szeczkę jesz­cze tylko tak… postoję sobie.– No dobrze, to ja w takim razie idę. Tylko pro­szę za długo nie stać, bo pew­nie cią­gnie od pod­łogi. Do widze­nia.– Do widze­nia, dzię­kuję za tro­ Poszedł sobie. Nie mia­łam poję­cia, kto i dobrze się zło­żyło. Nie będę się czer­wie­nić, mija­jąc go potem na scho­dach czy na ulicy. Szybko nacią­gnę­łam majtki na tyłek, wzię­łam swoje ciu­chy pod pachę i ruszy­łam w górę. Na kolej­nym pół­pię­trze znów zoba­czy­łam liścik:Dla naj­pięk­niej­szej i już ubra­nej w kostium do samby kobiety.„Zabiję go!”.W środku była kolejna instruk­cja:Zapu­kaj do miesz­ka­nia numer 8 i poproś o koronę, którą podobno zosta­wił dla cie­bie posła­ tam mieszka? Za dia­bła nie pamię­ta­łam. Nie koja­rzy­łam jesz­cze wszyst­kich loka­to­rów. No dobra, zaraz mia­łam się prze­ko­nać. A może szczę­ście mi dopi­sze i nikogo nie będzie? Sta­nę­łam pod ósemką. Zapu­ka­łam nie­śmiało. Usły­sza­łam cha­rak­te­ry­styczne raczej dla star­szych osób szu­ra­nie kap­ciami po pod­ło­dze. Otwo­rzyły się drzwi i sta­nął w nich sym­pa­tyczny sta­ru­szek w dru­cia­nych oku­la­rach na nosie. Jego pomarsz­czoną twarz roz­pro­mie­nił uśmiech. Czu­łam, że natych­miast zro­bi­łam się pur­pu­rowa.– Dzień dobry, panie…– Zyg­mun­cie. Mów mi Zygi, panienko. Piotr uprze­dzał, że będę miał gościa i że to będą miłe odwie­dziny. Ale nie sądzi­łem, że aż tak miłe!– Prze­pra­szam, panie Zyg­mun­cie…– Zygi.– Panie Zygi…– Zygi.– Zygi, prze­pra­szam za swój strój, długo by opo­wia­dać… Podobno posła­niec zosta­wił tu dla mnie… koronę.– W rze­czy samej. Wej­dziesz?– Może innym razem, tro­chę się spie­szę.– Ech, wam mło­dym to spieszno do tych uciech, co? – i puścił oko. – Zacze­kaj w takim razie chwilkę, zaraz ją przy­ istot­nie krót­kiej chwili Zygi poja­wił się z koroną. Z koro­ni­skiem! To pozła­cane szka­radz­two ozdo­bione dzie­siąt­kiem róż­no­ko­lo­ro­wych szkie­łek było wyso­kie na jakieś pół metra.– Piotr pro­sił, żebyś od razu zało­żyła koronę na głowę. Z rado­ścią doko­nam koro­na­cji! – Zygi zbli­żył się do mnie i wspiął na bar­dzo niskiego wzro­stu, więc żeby mu pomóc, lekko się nachy­li­łam. W końcu nało­żył mi to cięż­kie, kiczo­wate żela­stwo na głowę.– No! Piękna jesteś! A jak ty, kró­lewno, masz na imię?– Olga.– Kró­lowa Olga, zacne imię dla koro­no­wa­nej głowy. Idź już do swo­jego króla Pio­tra, bo pew­nie chciałby powy­wi­jać swoim ber­łem! – Zygi roze­śmiał się, a ja mu zawtó­ro­wa­łam, bo star­com takie rubaszne żar­ciki można wyba­ się i znowu ruszy­łam w górę. Do poko­na­nia zostało mi już tylko jedno pię­tro, ale byłam pewna, że czeka mnie kolejne zada­nie. Nie pomy­li­łam się. Na ścia­nie ktoś przy­kleił liścik, nie­wąt­pli­wie adre­so­wany do mnie:Dla naj­pięk­niej­szej na świe­cie Kró­lo­wej jasne! W liściku była oczy­wi­ście kolejna instruk­cja:Spójrz w głowę i dostrze­głam czer­wone pudełko przy­cze­pione do lampy.„Jak je stam­tąd ścią­gnąć, do cho­lery?”, rozej­rza­łam się bez­rad­nie wokoło, szu­ka­jąc cze­goś, na czym mogła­bym sta­nąć. Pół­pię­tro zdo­biły jed­nak wyłącz­nie doniczki z kwia­tami. W tym momen­cie przy­szedł SMS. Oczy­wi­ście od tego łaj­daka Pio­tra. „Czy ja jestem w ukry­tej kame­rze? Skąd on wie co ja aku­rat teraz robię? Czy on mnie w tej chwili pod­gląda? Byłam jed­no­cze­śnie roz­draż­niona i pod­eks­cy­to­ tego, co znaj­dziesz za kotarą zna­la­złam małą dra­binę. Wspię­łam się na nią, wycią­gnę­łam jak struna i się­gnę­łam po czer­wone pudełko. Nagle usły­sza­łam:– Co za wstyd! Zamknij oczy, ona litość boską! Nie patrz na tę ladacz­nicę!Gorzej być nie mogło, bo oto nade­szła bab­cia Pela­gia ze swoim dzie­się­cio­let­nim wnucz­kiem Kry­stia­nem. Naj­więk­sza plot­kara w kamie­nicy, naj­bliż­sza sąsiadka Piotrka. Po tej akcji zrobi ze mnie dziwkę, jak nic.– Dzień dobry, pani Pela­gio. To nie jest tak, jak pani myśli… – zaczę­łam się głu­pio tłu­ma­czyć, wciąż wypi­na­jąc z wyso­ko­ści dra­biny nie­mal goły tyłek.– Zamilcz, bez­wstydna! Głowa do dołu! Głowa do dołu, Kry­stianku! Tfu!W pudełku z napi­sem Załóż je zna­la­złam złote san­dałki na szpil­kach. O dziwo, były nawet wygodne. Teraz mogła­bym wejść na sam­ba­drom i wto­pić się w tłum sza­le­ją­cych tan­ce­rzy. Jak na zawo­ła­nie do moich uszu zaczęły dobie­gać gorące rytmy samby. Od miesz­ka­nia Pio­tra dzie­liło mnie tylko dwa­na­ście scho­dów. Z każ­dym kro­kiem samba sta­wała się coraz gło­śniej­sza. W końcu naci­snę­łam klamkę. Wie­dzia­łam, że Piotr ni­gdy nie zamyka drzwi, tak było i tym razem. Popra­wi­łam piersi w stroj­nym biu­sto­no­szu i weszłam do skądś ten kawa­łek. No oczy­wi­ście! Samba Bra­si­lera! Nogi same rwą się do tańca. Salon tonął w gir­lan­dach kwia­tów, w ciem­no­ści bły­skały dys­ko­te­kowe świa­tełka. Mój łobuz się posta­rał.– Pio­trula! Gdzie jesteś? Zro­bi­łam te wszyst­kie głu­pie rze­czy i jestem cała roz­pa­lona, cała twoja! Gdzie jesteś?Wtedy objął mnie od tyłu w pasie i zaczę­li­śmy się koły­sać w rytm samby. Czu­łam jego silne ciało na ple­cach i na poślad­kach. Obró­cił mnie w tańcu i zoba­czy­łam go w całej zaska­ku­ją­cej oka­za­ło­ści. Był wła­ści­wie nagi. Miał na sobie jedy­nie far­tu­szek z nadru­kiem męskiego stroju tan­ce­rza samby. Fiku­śny fata­ła­szek zawią­zany z tyłu, nad gołymi i cał­kiem cał­kiem jędr­nymi poślad­kami. Cudna i bar­dzo gorr­rąca była ta nasza samba. Pio­trula świet­nie pro­wa­dzi i ma w sobie laty­no­ski chi­cho­ta­li­śmy i cało­wa­li­śmy się przez dłuż­szą chwilę. W tańcu zaczął mnie roz­bie­rać. Naj­pierw uwol­nił mnie od korony, potem od szpi­lek, wresz­cie zdjął ze mnie biu­sto­nosz i maj­teczki… Myśla­łam, że zaraz będziemy się kochać i moja mocno już wil­gotna kobie­cość bar­dzo na to liczyła… Ale ten łobuz zawsze mnie zaska­ki­wał i dzia­łał według tylko sobie zna­nego sce­na­riu­ mnie na ręce, jed­nak nie zaniósł do łóżka, a do ozdo­bio­nej zapa­lo­nymi świe­cami łazienki. W wan­nie peł­nej wody pły­wały pur­pu­rowe płatki róż. Uło­żył mnie pośród nich i poca­ło­wał czule w czoło.– Zre­lak­suj się, łobu­zico, ja dokoń­czę przy­go­to­wy­wa­nie kola­cji. – wska­zał spoj­rze­niem na sto­jący wie­szak łazien­kowy. – Kupi­łem ci sukienkę i szpilki. Ubierz się w to, pro­szę.– Te złote san­dałki do samby też by paso­wały.– Te będą paso­wały bar­dziej. Nie spiesz się. Będę cze­kał na cie­bie w salo­nie, moja inne kobiety są przez swo­ich męż­czyzn roz­piesz­czane jak ja przez niego? Tak zaska­ki­wane? Czy na każ­dym kroku spo­tyka je tyle dowo­dów odda­nia i uwiel­bie­nia? I to jesz­cze oka­zy­wa­nych z taką fan­ta­zją i non­sza­lan­cją? Pew­nie nie. Pew­nie należę do malut­kiej grupy szczę­ściar, które tra­fiły na wyjąt­kowy, bar­dzo rzadko wystę­pu­jący w świe­cie dam­sko-męskich rela­cji okaz. Zanu­rzona w płat­kach róż roz­pły­wa­łam się z roz­czu­le­nia, bo tyle było we mnie rado­ści i wdzięcz­no­ści za to, że w końcu spo­tkało mnie coś tak dobrego i pięk­nego. Zapra­gnę­łam być dla Pio­tra tą, za którą mnie uważa. Choć czu­łam, że on nieco mnie ide­ali­zuje. Gdzieś na dnie serca tkwiła obawa, że któ­re­goś dnia spoj­rzy na mnie z roz­cza­ro­wa­niem w oczach. Odkryje, że pod płat­kami róż i zwiew­nymi sukien­kami, w które mnie ubiera, jest zwy­czajna, może nawet pospo­lita dziew­czyna…Zga­ni­łam się za to czar­no­widz­two. Po pro­stu nie powin­nam pozwo­lić sobie na roz­le­ni­wie­nie, na ogra­ni­cza­nie się do roli zado­wo­lo­nego biorcy. Prze­cież też mam mnó­stwo do zaofe­ro­wa­nia, tyle jest we mnie pokła­dów czu­ło­ści, namięt­no­ści, fan­ta­zji. Chcę każ­dego dnia być bli­żej Pio­tra, pozna­wać jego naj­głęb­sze potrzeby, zaspa­ka­jać je z miło­ścią i w spo­sób, który go w kolo­rze fuk­sji, z głę­bo­kim dekol­tem na ple­cach, leżała świet­nie. Opi­nała ciało, nie powo­du­jąc naj­mniej­szego dys­kom­fortu. Piotr nie zosta­wił mi żad­nej bie­li­zny, więc pod sukienką wyraź­nie zazna­czała się wypu­kłość piersi, ster­czące z pod­nie­ce­nia antenki. O krą­gło­ści pozba­wio­nych maj­te­czek poślad­ków nawet nie wspo­mnę. Czu­łam się sek­sow­nie jak dia­ do salonu, w któ­rym zamiast dys­ko­te­ko­wych świa­te­łek poja­wił się dys­kretny blask świec. Z gło­śni­ków, choć znacz­nie ciszej, na­dal sączyły się laty­no­skie rytmy. Piotr nie miał już na sobie fiku­śnego far­tuszka, a ide­al­nie skro­jone spodnie i białą koszulę. Wstał od stołu, poca­ło­wał mnie w poli­czek, na chwilę wtu­lił się w moje ramiona i włosy, a potem pod­su­nął mi krze­sło i posa­dził za sto­ też były bra­zy­lij­skie. Na przy­stawkę mój oso­bi­sty kucharz zaser­wo­wał pao de queijo, czyli bułeczki z tapioką i bia­łym serem. Potem podał pastel. Nie­zbyt die­te­tyczne, ale prze­pyszne danie. Sma­żone na głę­bo­kim tłusz­czu cie­niut­kie cia­sto, wypeł­nione egzo­tycz­nie przy­pra­wio­nym far­szem mię­sno-warzyw­nym. Chru­piące, tłu­ste i aro­ma­tyczne. Naprawdę pycha. Byłam już naje­dzona, ale dałam się jesz­cze namó­wić na mały deser. Bra­zy­lij­skie bri­ga­de­iro to taka połu­dnio­wo­ame­ry­kań­ska wer­sja naszej cze­ko­la­do­wej tru­fli, z dużą ilo­ścią kaj­maku i kakao.– Wiesz, że wygrał­byś Master­chefa?– Wiem, ale wolę roz­piesz­czać twoje pod­nie­bie­nie niż pod­nie­bie­nia choćby naj­lep­szych kuli­nar­nych juro­rów na świe­cie.– Kłamca i lizus!– Co do liza­nia…Pio­trula pod­szedł i razem z krze­słem odsuną mnie od stołu. Wycią­gnął z kie­szeni jedwabną apaszkę, którą zawią­zał mi oczy. Moje ręce prze­niósł za opar­cie krze­sła i skrę­po­wał je na wyso­ko­ści nad­garst­ków. Potem pod­cią­gnął mi sukienkę i sze­roko roz­sta­wił nogi. Przez chwilę nic się nie działo, a ja nie­mal czu­łam jego wzrok utkwiony w mojej cipce. Rosnące pod­nie­ce­nie natych­miast wywo­łało przy­jemne pobo­le­wa­nie pod­brzu­sza. W dodatku rytmy samby sta­wały się coraz cich­sze, a ich miej­sce zajął jęk roz­ko­szy. Jakby nie dwóch, a wielu osób…I się długo pie­ścił i cało­wał wewnętrzną stronę moich ud. Chyba roz­sma­ro­wał na nich coś lep­kiego, by potem to zli­zy­wać. Po chwili to samo zro­bił mojej cipce. Wciąż docho­dziło do mnie wiele jęczą­cych, doświad­cza­ją­cych roz­ko­szy gło­sów. Bar­dzo mnie to pod­nie­ciło. Moje ciche poję­ki­wa­nia mie­szały się z tymi, które sły­sza­łam wokół. Piotr zli­zy­wał kro­pelki roz­ko­szy z mojej coraz wil­got­niej­szej waginy. Trudno było mi usie­dzieć spo­koj­nie na krze­śle, ale zwią­zana, z zawią­za­nymi oczami, byłam zupeł­nie bez­bronna wobec mojego męż­czy­zny i wobec nara­sta­ją­cego we mnie pod­nie­ce­ pew­nym momen­cie Piotr prze­stał mnie pie­ścić ustami i wło­żył mi do środka pul­su­jący wibra­tor. Zaczął mnie nim posu­wać, począt­kowo bar­dzo powoli, choć w rów­nym tem­pie. Z cza­sem robił to coraz moc­niej i głę­biej. Zaczę­łam czuć lekki dys­kom­fort. Z jed­nej strony sta­wa­łam się coraz bar­dziej pod­nie­cona, z dru­giej jed­nak czu­łam, że jestem na gra­nicy akcep­to­wa­nia tego, co się dzieje. Wciąż rżnąc mnie wibra­torem, Piotr drugą ręką chwy­cił mnie mocno za włosy, odchy­lił moją głowę i wepchnął mi w usta sztyw­nego penisa. Doci­skał mocno. Dła­wi­łam się, czu­jąc go w gar­dle coraz głę­biej. To było już o wiele za dużo. Chcia­łam się uwol­nić, ale nie byłam w sta­nie się poru­szyć. W tym momen­cie opa­ska zsu­nęła się z moich oczu i na wiel­kim ekra­nie zoba­czy­łam mnó­stwo nagich, kotłu­ją­cych się ludzi, pogrą­żo­nych we wspól­nej orgii. To nie były wysma­ko­wane, malar­skie kadry z filmu „Oczy sze­roko zamknięte”, a bru­talne, obrzy­dliwe pie­prze­nie około dzie­się­ciu mło­dych i sta­rych, chu­dych i gru­bych ciał. Czu­łam, że zbliża się atak paniki. Chcia­łam to zatrzy­mać, chcia­łam krzy­czeć, ale z powodu fiuta w ustach, wydo­by­wał się ze mnie jedy­nie gar­dłowy pomruk. Piotr wziął go chyba za odgłos roz­ko­szy i bar­dzo mocno, w jakimś zapa­mię­ta­niu rżnął dalej moją cipkę wibra­torem, a gar­dło peni­sem. Zaczę­łam wście­kle rzu­cać się na krze­śle, co wresz­cie go otrzeź­wiło. Odsko­czył ode mnie gwał­tow­nie.– Nie! Nie! – dar­łam się jak opę­ patrzył na mnie oszo­ło­miony, jakby nie wie­dząc, co zro­bić. Na ekra­nie wciąż wiły się i jęczały sko­tło­wane, spo­cone ciała. Mia­łam wra­że­nie, że zaraz osza­leję.– Roz­wiąż mnie, gnoju! Natych­miast!Piotr ock­nął się i rzu­cił się do moich nad­garst­ków. Wresz­cie uwol­niona, pode­rwa­łam się z krze­sła.– Wyłącz, to kurwa! Wyłącz to!Zatrzy­mał nagra­nie. Usi­ło­wał mnie przy­tu­lić.– Kocha­nie, prze­pra­szam, myśla­łem, że tego chcesz, że ci się podoba. Wybacz mi pro­szę. Wiesz, że ni­gdy bym cie­bie nie skrzyw­dził.– Ale to zro­bi­łeś, skur­wielu! – odpy­cha­łam go od sie­bie, a po moich policz­kach pły­nęły łzy.– Jezu… Co ja zro­bi­łem? Wybacz mi, wybacz, Olga! Bła­gam, wybacz, bo zwa­riuję!Już nie miał śmia­ło­ści mnie doty­kać. Stał naprze­ciwko i tylko patrzył z bez­mia­rem prze­ra­że­nia i roz­pa­czy w oczach. W tym momen­cie jed­no­cze­śnie kocha­łam go i nie­na­wi­dzi­łam. Chcia­łam zna­leźć uko­je­nie w jego ramio­nach, ale też pra­gnę­łam, by znik­nął. Osu­nę­łam się na kolana i zaczę­łam szlo­chać jak mała dziew­czynka.– Dla­czego? – chli­pa­łam – Dla­czego mi to zro­bi­łeś?– Olga… serce moje… nie chcia­łem cię skrzyw­dzić. Myśla­łem…– Co myśla­łeś? Co sobie myśla­łeś?!– Że spró­bu­jemy ina­czej, ostrzej, że… że może ci się spodoba…– Nie spodo­bało mi się i ni­gdy już tego nie rób! Ni­gdy!– Przy­się­gam, nie zro­bię! Tylko mnie nie odtrą­caj, bła­gam. Kocham cię nad życie i każ­dego dnia będę ci wyna­gra­dzał to, co dziś się stało.– Mam mętlik w gło­wie… Tak wielki mętlik… Skrzyw­dzi­łeś mnie, Piotr, i teraz jest mi bar­dzo nie pła­ka­łam. Czu­łam tylko pustkę i doj­mu­jący smu­tek.– Nie mam siły. Zanieś mnie, pro­szę, do łóżka i zostaw PORA­NEKGdy w końcu udało mi się zasnąć, świ­tało, a mimo to obu­dzi­łam się przed ósmą. Natych­miast wró­ciły wspo­mnie­nia minio­nego wie­czoru. Teraz to wszystko wydało mi się nie­rze­czy­wi­ste. Jakby nie spo­tkało mnie, a kogoś, kogo obser­wo­wa­łam na szo­ku­ją­cym, bru­tal­nym fil­mie. Ale to się prze­cież stało. Zro­bił to Piotr. Mój wyma­rzony, wyśniony, opie­kuń­czy i kocha­jący że krząta się w kuchni. Musia­łam się z nim zmie­rzyć, choć nie byłam pewna, czy jestem gotowa spoj­rzeć mu w twarz. Ale to prze­cież wciąż był czło­wiek, któ­rego kocha­łam nad życie.– Dzień dobry – powie­dzia­łam, sta­jąc w odwró­cił się w moją stronę. W jed­nej ręce trzy­mał pomi­dora, w dru­giej nóż. Przez chwilę patrzy­li­śmy na sie­bie bez słowa. Wyglą­dał okrop­nie, chyba wcale nie spał. W zmę­czo­nych oczach widzia­łam ból i nadzieję.– Dzień dobry, skar­bie. Usiądź, pro­szę, zaraz dosta­niesz kawę i śnia­da­nie. Udało ci się zasnąć?– Tak, nad ranem. Jakieś trzy godziny pospa­łam. A ty?– Mi się nie udało, ale chyba nie zasłu­ży­łem na odpo­czy­nek.– Fakt, nie zasłu­ży­ ciężka cisza. Piotr zajął się robie­niem kawy i śnia­da­nia. Po chwili stała przede mną szak­szuka, ulu­bione pie­czywo z samych zia­ren i kubek kawy z mle­kiem.– Dzię­kuję.– Smacz­nego, kocha­nie. Jak się dziś czu­jesz? – zapy­tał nie­śmiało, patrząc na mnie wzro­kiem zbi­tego psa.– Nie naj­le­piej. Chyba musi minąć tro­chę czasu…– Rozu­miem. Czy mogę coś zro­bić?– Po pro­stu bądź cier­pliwy, a wszystko się ułoży. Chyba…– Pocze­kam tak długo, jak będzie trzeba. Mamy całe życie przed sobą.– Nie wiem… Chcia­ła­bym… Usiądź obok mnie. Chcę ci coś powie­ skwa­pli­wie wyko­nał moje pole­ce­nie, sia­da­jąc jed­nak w bez­piecz­nej odle­gło­ści. Jakby bał się, że może mnie spło­ do zakupu pełnej wersji książki
Niestety, nie znamy ani imienia, ani nazwiska owego „atłasowego poety”. Nie wiemy również jak brzmiał dokładnie jego pochwalny wiersz na cześć monarchy. Wiemy natomiast jaka była reakcja Stanisława Augusta Poniatowskiego po jego usłyszeniu. Powiedział on bowiem: Szkoda czasu i atłasu, byś się wdzierał do Parnasu.
„Jeśli wydawało Ci się, że o miłości, związkach i seksie (również tym po bandzie) wiedziałaś już wszystko, to Olga i jej przyjaciółki – bohaterki tej perwersyjnej pozycji wydawniczej – udowodnią ci, że jesteś amiszką. Ciężko jest mnie zawstydzić, a jednak 1:0 dla autorki tej książki. Muszę dodać, że to było bardzo przyjemne i totalnie śmieszne zawstydzenie. Poznajcie hardkorową Bridget Jones made in Poland!” – Filip ChajzerOlga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? „Szkoda czasu na niemiłość” (ebook w formacie epub, kindle mobi) to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. FRAGMENT ebooka „Szkoda czasu na niemiłość”: Siedziałam przy stole nakrytym pięknym obrusem sięgającym podłogi i uważnie studiowałam listę przystawek, gdy nagle poczułam na łydkach dotyk. W pierwszej chwili przestraszyłam się i odruchowo złączyłam kolana, ale w tym samym momencie uświadomiłam sobie, czyje to muszą być dłonie. Zwłaszcza, że niewidzialne ręce dotarły już do moich kolan i powoli, ale stanowczo zaczęły je rozchylać w znajomy sposób. Poddałam się dotykowi i wzbierającej we mnie fali rozkoszy. Po chwili zręczne palce tego łajdaka pieściły wewnętrzną stronę moich ud, coraz wyżej i wyżej... Byłam już bardzo podniecona i chciałam włożyć ręce pod obrus, by nakierować go na rozgrzany cel tej erotycznej podróży. Tyle że wtedy jak spod ziemi wyrosła przede mną menedżerka lokalu. Usiadła naprzeciwko mnie. – Już pani jest, pani Olgo. Bardzo się cieszę. Muszę dopytać o kilka szczegółów związanych z organizacją waszego wesela. (ciąg dalszy ebooka w pełnej wersji książki) *** • „To dla mnie historia o uleganiu presji i o przekraczaniu granic wbrew sobie. By ukochaną osobę zadowolić, zaspokoić, zatrzymać. A co jeśli ta osoba nie jest warta wstydu i rozpaczy, które przychodzą po? Nie mogę przestać myśleć o tej książce. Cholernie mocna, ale znakomita” Małgorzata Ohme • „Co za roller coaster emocji! Poprzednia książka była super, ale ta… mega mocna! Momentami naprawdę miałem ciary, może dlatego, że właśnie takie historie opowiadają mi na qczajcampach kobiety. Niezwykle bliskie jest mi przesłanie, że po największej traumie można się podnieść. Czyli po mojemu: odłączaj kable od tego co cię wydupcza i ukochoj sie!” QCZAJ • „W tej powieści mroczne atrybuty współczesnego świata jak przemoc, seks, swingersi i narkotyki, przeplatają się z czystą i wzruszającą miłością, która tu chodzi wyjątkowo krętymi ścieżkami. I wszystko jest przyprawione niezwykle ciętym humorem. Ostrzegam, czytając tę powieść można umrzeć trzy razy: ze śmiechu, z podniecenia i z przerażenia!” Daria ŁadochaSzkoda czasu na niemiłość od Anna Klimczewska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
€10.20 - Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Brun
Z DZIEW­CZY­NAMITele­fon jak zawsze zadzwo­nił nie w porę. Przy­mie­rza­łam aku­rat obłędny koron­kowy biu­sto­nosz w odcie­niu mali­no­wej czer­wieni. Uśmiech­nę­łam się, kiedy na ekra­nie prze­czy­ta­łam: Brzydki Łobuz.– Co tam, Pio­trula? Nie mogę roz­ma­wiać, jestem w przy­mie­rzalni. Wła­śnie wkła­dam cycuszki w coś, co bar­dzo ci się spodoba.– Nie spodoba mi się abso­lut­nie nic, co te twoje dwa skarby zasła­nia. Antenki będzie cho­ciaż troszkę widać?– Oj tak. Sta­nęły na bacz­ność, jak tylko usły­szały twój głos. Będziesz musiał się nimi zająć. I cipeczką też, bo jest ostat­nio bar­dzo zanie­dbana.– Niczym się nie przej­muj, wymy­jemy ją i ogo­limy.– Fuj! Świn­tu­chu! – przez chwilę śmia­li­śmy się razem. – Zjesz na kola­cję moje popi­sowe taglia­telle w sosie orze­cho­wym?– Nie. Zjem cie­bie, a wcze­śniej to ja przy­go­tuję kola­cję nie­spo­dziankę.– Niby łobuz, ale coraz mil­szy.– Do usług, moja wariatko.– Dzwo­nisz w jakiejś kon­kret­nej spra­wie?– Tak. W spra­wie zże­ra­ją­cej mnie tęsk­noty. Chcia­łem usły­szeć twój głos.– Mmm… Obie­cuję, że dziś w nocy tym gło­sem poszep­czę ci do ucha, pomru­czę i poję­czę.– Do tego czasu spłonę z pożą­da­nia.– Płoń, kocha­nie. Koń­czę, tele­fon do torebki i szybko się ubra­łam. Przed wyj­ściem z przy­mie­rzalni zer­k­nę­łam w lustro. Na­dal się uśmie­cha­łam. Tak jest zawsze, gdy roz­ma­wiam z Pio­trem. Jego łobu­zer­ski urok wciąż nie­sa­mo­wi­cie na mnie działa.– Wezmę ten biu­sto­nosz – powie­dzia­łam do eks­pe­dientki.– Pole­cam do kom­pletu bra­zy­liany. Na dzi­siej­szy wie­czór będą jak zna­lazł… – młoda kobieta mru­gnęła do mnie zna­cząco.– Prze­pra­szam panią naj­moc­niej, chyba nieco za gło­śno roz­ma­wia­łam – zre­flek­to­wa­łam się, choć tro­chę nie w porę.– Nic nie szko­dzi, takich roz­mów chęt­nie słu­cham – uśmiech­nęła się dziew­czyna. – Zapa­ko­wać te maj­teczki?– Niech będą. Roz­miar 36 popro­szę.– Oczy­wi­ kroku, bo byłam odro­binę spóź­niona. Dziew­czyny na pewno już cze­kały. Wcho­dząc do wybra­nej przez Zuzę restau­ra­cji, poczu­łam inten­sywny zapach grzy­bów i roz­ma­rynu. Już wie­dzia­łam, co zamó­wię na lunch.– Prze­pra­szam, dziew­czyny, na moment stra­ci­łam rachubę czasu.– Pio­ootru­ula dzwo­ooonił! – prze­drzeź­niły mnie zgod­nym chó­rem.– No tak, dzwo­nił, więc tro­chę się roz­ko­ja­rzy­łam. Jak zawsze przy nim, wybacz­cie.– Och! Twoje wiel­kie szczę­ście jest obrzy­dli­wie nie­przy­zwo­ite i iry­tu­jące! – zawy­ro­ko­wała Klara.– I dobrze. Nie słu­chaj, Olga, zazdro­śnicy. Bar­dzo się, kochana, cie­szymy, że twój łobuz oka­zał się tym jedy­nym. Należy ci się coś od życia po tylu roz­cza­ro­wa­niach – dodała Zuza.– Po tylu zje­bach, oszu­stach i pro­sta­kach. Rozu­miem, że w twoim słod­kim raju na­dal bez­chmurne niebo? – spy­tała Monia.– Cóż robić? – wzru­szy­łam ramio­nami. – To dla mnie pewna nowość, ale jakoś dźwi­gam nudne szczę­ście dzień po dniu. Co zama­wiamy?– My już wybra­ły­śmy. Masz tu kartę. Znajdź coś dla sie­bie, bo idzie kel­ner. – Zuza uśmiech­nęła się do sym­pa­tycz­nego bru­neta z brzusz­kiem.– Dzień dobry, czy panie już wybrały?– Tak. Popro­simy raz sałatkę cezar i dwa razy gnoc­chi alla sor­ren­tina. Olga?– Dla mnie spa­ghetti w sosie z leśnych grzy­bów.– Coś do picia?– Dużą karafkę wody nie­ga­zo­wa­nej z cytryną. Bez lodu. – Zuza nie musiała nas o nic pytać. Taką wodę od lat piły­śmy litrami.– A ja jesz­cze popro­szę whi­sky sour. Podwójne – dokoń­czyła skła­da­nie zamó­wie­nia odej­ściu kel­nera zapa­dła nie­zręczna cisza. W końcu zde­cy­do­wa­łam się ją prze­rwać i powie­dzieć to, co chyba wszyst­kie pomy­śla­ły­śmy.– No, stara, grubo zaczy­nasz tydzień. Jest dopiero czter­na­sta.– Daj spo­kój, muszę zła­pać balans. Mia­łam tak impre­zowy week­end, że nie bar­dzo wiem, jak się nazy­wam. Uzu­peł­nię poziom alko­holu we krwi i wrócę do żywych.– Monia… Czy nie zaczę­łaś nieco prze­sa­dzać z impre­zami i z alko­ho­lem? – ode­zwała się Klara.– Już nie bądź taka świę­to­je­bliwa! Wszystko mam pod kon­trolą.– Chyba pod kon­trolą tego didżeja, któ­rego wyrwa­łaś na Tin­de­rze. Przy­po­mnij, jak mu tam?– Didżej Pro­ust. Wiecz­nie w poszu­ki­wa­niu stra­co­nego czasu. – Monia gło­śno roze­śmiała się z wła­snego lite­rac­kiego dow­cipu, ale żad­nej z nas to nie roz­ba­wiło.– Monia, to ćpun i alko­ho­lik – nie odpusz­czała Klara.– Daj spo­kój, po pro­stu roz­ryw­kowy facet i tyle. Zresztą to tylko na jakiś czas, prze­cież się nie zako­cha­łam, luz. Wiem, z kim tań­czę. Nawet sobie nie wyobra­ża­cie, jaki seks jest zaje­bi­sty po pigule?– Ja pier­dolę! Nie wie­rzę, że wzię­łaś to gówno! – tym razem nie wytrzy­mała Zuza.– Eks­pe­ry­men­tal­nie i incy­den­tal­nie! – Monia patrzyła nam oczy wyzy­wa­jąco. – No co? Nie musi­cie się o mnie bać. Chwilę się poba­wię i znowu będę grzeczna. Ej, laski, prze­cież wie­cie, że ja tak mam.– Dotąd ni­gdy nie ćpa­łaś. Boimy się, że ten Pro­ust ostro pocią­gnie cię w dół.– Kurwa, Olga! Szybko zapo­mnia­łaś, jak się na nas wście­ka­łaś, gdy mar­twi­ły­śmy się twoim dawa­niem dupy na prawo i lewo.– A dziś wiem, że mia­ły­ście rację i żałuję, że nie posłu­cha­łam was wcze­śniej.– A ja nie posłu­cham i nie zamie­rzam niczego żało­wać! I powiem wam jesz­cze coś. Idziemy z Pro­ustem na swin­gers party, będziemy się pie­przyć gru­powo jak kró­liki. Kel­ner! – Monia gestem ręki przy­wo­łała chło­paka, który nas obsłu­gi­wał. – Jesz­cze raz whi­sky sour, pro­ po sobie zna­cząco, ale tym razem żadna z nas się nie ode­zwała. Przez chwilę wszyst­kie jadły­śmy w mil­cze­niu.– No już, wylu­zuj­cie. Popa­trz­cie na tego gościa dwa sto­liki obok. – Monia wska­zała faceta o raczej prze­cięt­nej apa­ry­cji, z wiel­kimi, nie­zbyt gustow­nie wyta­tu­owa­nymi łapami. – Mam bra­nie, bez dwóch zdań. Gdzieś go już chyba widzia­łam… Koleś przez cały czas gapi się na mnie, obli­zuje i teraz jesz­cze, kurwa, zaczął cmo­kać. Chyba zaraz mu ewi­dent­nie szy­ko­wała się do star­cia, a awan­tura w knaj­pie w biały dzień nie była nam potrzebna.– Niech się gapi, uspo­kój się. Nie będziesz wykłó­cać się z jakimś pry­mi­ty­wem, nie rób wio­chy. – Sta­ra­łam się uspo­koić nieco już pod­chmie­loną Monię. – Dziew­czyny, za nie­całe dwa tygo­dnie, w sobotę, robimy imprezę powi­talną dla było dobre posu­nię­cie. Wspo­mi­na­jąc swo­jego młod­szego brata, udało mi się odwró­cić uwagę Moni od nachal­nego ado­ra­tora. Kel­ner aku­rat posta­wił przed nią szklankę z kolej­nym drin­kiem, którą natych­miast pod­nio­sła do ust.– To już? Kiedy twój nie­ziem­sko przy­stojny i, z tego co rozu­miem, znów wolny bra­ci­szek przy­la­tuje ze Sta­nów? – spy­tała.– W naj­bliż­szy pią­tek, ale nie sądzę, żeby od razu roz­glą­dał się za kobie­tami. Wciąż liże rany i składa do kupy zła­mane serce.– Musi się szybko wyle­czyć z tej suki. Jak ona ma na imię?– Jes­sica – odpo­wie­dzia­łam.– Dobrze pamię­tam, że on wziął ją lata temu z małym bacho­rem? – dopy­ty­wała coraz bar­dziej wsta­wiona Monia.– Poznali się dzie­więć czy dzie­sięć lat temu na zawo­dach sno­oke­rzy­stów w Waszyng­to­nie i od razu mię­dzy nimi zaiskrzyło. Jes­sica istot­nie była wtedy samotną matką, a jej Kevin miał sie­dem lat. Bruno wycho­wy­wał go jak wła­sne dziecko. Dla­tego teraz tak bar­dzo cierpi, stra­cił i uko­chaną kobietę, i syna.– Wyko­rzy­stała go suka jebana. Jebana suka! – Monia mówiła zde­cy­do­wa­nie za gło­śno i coraz bar­dziej beł­ko­tli­wie. – Naiw­niak wycho­wał jej gów­nia­rza, a ona puściła się z jakimś mało­la­tem, tak?– Tak, Monia. Zostaw już tego drinka. Dziew­czyny, pła­cimy i wycho­dzimy, chyba czas na i Klara zgod­nie mi przy­tak­nęły i popro­si­ły­śmy o rachu­ tylko kel­ner odda­lił się, do naszego sto­lika nieco chwiej­nym kro­kiem pod­szedł wyta­tu­owany amant Moni.– Widzę, lalka, że mnie nie pozna­jesz – zagad­nął.– A jed­nak mu przy­pier­dolę, sam się prosi – sko­men­to­wała Monia patrząc to na niego, to na nas.– Może nie tak ostro – mię­śniak pochy­lił się nad sto­li­kiem tak nisko, że czo­łem nie­mal doty­kał czoła Moni. – Przed­wczo­raj w nocy byłaś dużo mil­sza i to ty się pro­si­łaś o pier­do­le­nie. Któ­rego ci zresztą nie poża­ło­wa­łem, he, he! – ostat­nie zda­nie okra­sił wul­gar­nym recho­tem.– Boże… – wyrwało się Kla­rze.– Co ty… Co ty, kurwa, gadasz, gnoju? – Monia od razu prze­trzeź­wiała.– Pie­przy­łaś się jak rasowa kurwa, a teraz rżniesz damę!Jakby tego było mało, obrzy­dliwy typ splu­nął do drinka Moni. Ta, wście­kła jak cho­lera, już się pod­no­siła. Na szczę­ście w porę przy­trzy­ma­łam ją na miej­scu. W końcu oblech zro­bił w tył zwrot i wyszedł z restau­ra­ chwilę żadna z nas nie była w sta­nie nic powie­dzieć. Zupeł­nie nas zamu­ro­wało.– To jakiś jebany świr! Pierw­szy raz go na oczy widzia­łam! – Monia roz­pacz­li­wie szu­kała w nas zro­zu­mie­nia. Jed­nak naj­wy­raź­niej go nie zna­la­zła. – Chyba nie myśli­cie, że mówił prawdę? – nie odpusz­ ciszę prze­rwała Klara.– Nie wiemy tego, Monia. Ale naj­gor­sze, że ty chyba też tego nie wiesz. Nie pamię­tasz gościa, bo ostat­nio czę­sto nie pamię­tasz swo­ich ostrych imprez.– Jasne, zrób­cie ze mnie kurwę! Mam to w dupie. Was też mam w dupie! – Monia wycią­gnęła z torebki zmię­to­lony stu­zło­towy bank­not i rzu­ciła go na stół. – No to się uba­wi­łam z wami po pachy! Spa­dam.– Monia! – krzyk­nę­łam za nią.– Daj spo­kój, musi wytrzeź­wieć i dopiero wtedy prze­my­śli temat. Oby. Nie jest z nią naj­le­piej – pod­su­mo­wała Klara.– Fakt, nie jest – potwier­dziła smutno Zuza, pod­no­sząc się z krze­ SZCZĘ­ŚCIE I CHO­CHLA DZIEG­CIUNaprawdę mar­twi­łam się o Monię. Zawsze była tro­chę sza­lona i nie­obli­czalna, ale teraz to jed­nak coś wię­cej. Naj­wy­raź­niej tra­ciła kon­trolę nad piciem i nad życiem. Czy cią­głe impre­zo­wa­nie dopro­wa­dziło ją w końcu do nałogu i wszyst­kich tych nie­bez­piecz­nych zacho­wań? A może wcze­śniej wyda­rzyło się coś złego? Coś, co spo­wo­do­wało, że Monia zaczęła odci­nać się od rze­czy­wi­sto­ści wódą i nar­ko­ty­kami?W zarzą­dza­niu wielką, mię­dzy­na­ro­dową firmą jest ogar­nięta, spraw­nie dopro­wa­dza do pod­pi­sy­wa­nia milio­no­wych kon­trak­tów, a jed­no­cze­śnie wydaje się pogu­biona. W dodatku zbu­do­wała wokół sie­bie wysoki mur. Jak się przez niego prze­bić? Uzna­łam, że muszę zna­leźć spo­sób, by do niej dotrzeć. Sytu­acja wyma­gała poważ­nej narady z Klarą i lun­chu pra­co­wa­łam jesz­cze dobrych kilka godzin. Sie­dzie­li­śmy w redak­cji nad pro­jek­tem nowego for­matu tele­wi­zyj­nego z udzia­łem rywa­li­zu­ją­cych ze sobą gwiazd. Nie mogłam się sku­pić. Czu­łam, że nie wno­szę za wiele do burzy mózgów, bo wciąż krą­ży­łam myślami wokół pro­ble­mów Moni. Wra­ca­jąc z pracy, na­dal byłam mocno roz­ko­ja­rzona. Cudem unik­nę­łam zde­rze­nia ze srebr­nym volvo, które wyje­chało z pod­po­rząd­ko­wa­nej. Na szczę­ście w porę naci­snę­łam hamu­lec.– Co robisz, idioto?!Roz­trzę­siona zarówno po nie­zbyt uda­nym lun­chu jak i po nie­przy­jem­nym incy­den­cie dro­go­wym, w końcu zapar­ko­wa­łam pod domem Pio­tra. Miał stu­me­trowe miesz­ka­nie na trze­cim pię­trze pięk­nej kamie­nicy na Żoli­bo­rzu. Już wła­ści­wie u niego miesz­ka­łam, ale wciąż mnó­stwo rze­czy zosta­wi­łam u sie­bie. Męczyły mnie poranne poszu­ki­wa­nia jakiejś bluzy czy spód­nicy, któ­rych jesz­cze do Pio­tra nie zabra­łam. Chcia­łam to w końcu upo­rząd­ko­wać. Ni­gdy z żad­nym face­tem nie było mi tak dobrze, więc nie mia­łam się nad czym zasta­na­wiać. Powin­nam prze­wieźć wszyst­kie swoje rze­czy do niego, a swoje miesz­ka­nie wyna­ tylko otwo­rzy­łam cięż­kie drzwi wej­ściowe, zoba­czy­łam przy­kle­joną do ściany kopertę z napi­sem:_Dla naj­pięk­niej­szej kobiety na_ świe­ abso­lut­nie się za taką nie uwa­ża­łam, nie mia­łam naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści, że owa koperta prze­zna­czona jest wła­śnie dla mnie. „Ech, ty waria­cie!”, uśmie­cha­jąc się pod nosem, odkle­iłam kopertę i wyję­łam z niej liścik z krótką instruk­cją:_Zrób dwa­na­ście kro­ków w górę. Szu­kaj w lewym rogu pod grzej­ni­ Poko­na­łam dwa­na­ście scho­dów i zna­la­złam się na oka­za­łym pół­pię­trze. W lewym rogu stał wielki grzej­nik obu­do­wany drew­nianą kratką. Kuc­nę­łam, poświe­ci­łam latarką z tele­fonu w kratkę i w środku dostrze­głam czer­woną, papie­rową torebkę. „Hmm… ale jak się tam dostać?”. Przez chwilę moco­wa­łam się z kratką, aż w końcu odkry­łam, że jej pod­stawa się rusza. Osta­tecz­nie dała się wyjąć, dzięki czemu powstała dzie­się­cio­cen­ty­me­trowa szcze­lina, przez którą naj­pięk­niej­sza kobieta na świe­cie wyjęła papie­rową torebkę wraz z tajem­ni­czą zawar­to­ środku był przy­stro­jony kolo­ro­wymi ceki­nami i pió­rami kostium zło­żony ze sta­nika oraz skąpo zabu­do­wa­nych maj­te­czek. Takie stroje mają na sobie tan­cerki samby pod­czas słyn­nego kar­na­wału w Rio de Jane­iro. W torebce zna­la­złam też liścik:_Ubierz się w ten kostium. Tak, osza­lał! Jak teraz? Tu? W tym momen­cie przy­szedł SMS. Oczy­wi­ście od tego łobuza:_Nie wymię­kaj, prze­bie­raj się_.„A żebyś wie­dział, że się prze­biorę!”.Było to nieco kar­ko­łomne. Nie mogłam prze­cież roze­brać się do rosołu na klatce scho­do­wej. Wiłam się więc pod dłu­gim swe­trem, ścią­ga­łam sta­nik przez rękaw, a potem zdję­łam spód­nicę, żeby zmie­nić gatki na ceki­nowe. W poło­wie tego prze­po­czwa­rza­nia się usły­sza­łam kroki z góry. Na szczę­ście, gdy nało­ży­łam sobie swe­ter na głowę tyłem na przód, się­gał mi do połowy ud. Zasty­głam w bez­ru­chu. Musia­łam wyglą­dać jak zło­żony para­sol ogro­dowy. Spod swe­tra wysta­wały gołe nogi z nacią­gnię­tymi do połowy łydek ceki­no­wymi maj­tami. Kroki sta­wały się coraz wyraź­niej­sze, nagle ich odgłosy ustały.– Halo? Jest tam kto? Halo? – zapy­tał, chyba nieco roz­ba­wiony, męski głos.– Tak, jestem. A wła­ści­wie nie ma mnie tutaj. Niech pan nie zwraca na mnie uwagi. Ja tylko… tak tu postoję i… pójdę sobie. – Och, jak dobrze, że nie było widać mojej pur­pu­ro­wej twa­rzy.– Ale nic pani nie jest? Wszystko w porządku?– Tak, w porządku. Nic się nie dzieje, naprawdę.– Może cho­ciaż tro­chę wody pani przy­niosę, bo sucho tak przy tym grzej­niku.– Nieee… dzię­kuję, piłam…– To wiele tłu­ma­czy…– Wodę już piłam i zaraz sobie pójdę, za chwi­leczkę dosłow­nie. Tro­szeczkę jesz­cze tylko tak… postoję sobie.– No dobrze, to ja w takim razie idę. Tylko pro­szę za długo nie stać, bo pew­nie cią­gnie od pod­łogi. Do widze­nia.– Do widze­nia, dzię­kuję za tro­ Poszedł sobie. Nie mia­łam poję­cia, kto i dobrze się zło­żyło. Nie będę się czer­wie­nić, mija­jąc go potem na scho­dach czy na ulicy. Szybko nacią­gnę­łam majtki na tyłek, wzię­łam swoje ciu­chy pod pachę i ruszy­łam w górę. Na kolej­nym pół­pię­trze znów zoba­czy­łam liścik:_Dla naj­pięk­niej­szej i już ubra­nej w kostium do samby kobiety_.„Zabiję go!”.W środku była kolejna instruk­cja:_Zapu­kaj do miesz­ka­nia numer 8 i poproś o koronę, którą podobno zosta­wił dla cie­bie posła­ tam mieszka? Za dia­bła nie pamię­ta­łam. Nie koja­rzy­łam jesz­cze wszyst­kich loka­to­rów. No dobra, zaraz mia­łam się prze­ko­nać. A może szczę­ście mi dopi­sze i nikogo nie będzie? Sta­nę­łam pod ósemką. Zapu­ka­łam nie­śmiało. Usły­sza­łam cha­rak­te­ry­styczne raczej dla star­szych osób szu­ra­nie kap­ciami po pod­ło­dze. Otwo­rzyły się drzwi i sta­nął w nich sym­pa­tyczny sta­ru­szek w dru­cia­nych oku­la­rach na nosie. Jego pomarsz­czoną twarz roz­pro­mie­nił uśmiech. Czu­łam, że natych­miast zro­bi­łam się pur­pu­rowa.– Dzień dobry, panie…– Zyg­mun­cie. Mów mi Zygi, panienko. Piotr uprze­dzał, że będę miał gościa i że to będą miłe odwie­dziny. Ale nie sądzi­łem, że aż tak miłe!– Prze­pra­szam, panie Zyg­mun­cie…– Zygi.– Panie Zygi…– Zygi.– Zygi, prze­pra­szam za swój strój, długo by opo­wia­dać… Podobno posła­niec zosta­wił tu dla mnie… koronę.– W rze­czy samej. Wej­dziesz?– Może innym razem, tro­chę się spie­szę.– Ech, wam mło­dym to spieszno do tych uciech, co? – i puścił oko. – Zacze­kaj w takim razie chwilkę, zaraz ją przy­ istot­nie krót­kiej chwili Zygi poja­wił się z koroną. Z koro­ni­skiem! To pozła­cane szka­radz­two ozdo­bione dzie­siąt­kiem róż­no­ko­lo­ro­wych szkie­łek było wyso­kie na jakieś pół metra.– Piotr pro­sił, żebyś od razu zało­żyła koronę na głowę. Z rado­ścią doko­nam koro­na­cji! – Zygi zbli­żył się do mnie i wspiął na bar­dzo niskiego wzro­stu, więc żeby mu pomóc, lekko się nachy­li­łam. W końcu nało­żył mi to cięż­kie, kiczo­wate żela­stwo na głowę.– No! Piękna jesteś! A jak ty, kró­lewno, masz na imię?– Olga.– Kró­lowa Olga, zacne imię dla koro­no­wa­nej głowy. Idź już do swo­jego króla Pio­tra, bo pew­nie chciałby powy­wi­jać swoim ber­łem! – Zygi roze­śmiał się, a ja mu zawtó­ro­wa­łam, bo star­com takie rubaszne żar­ciki można wyba­ się i znowu ruszy­łam w górę. Do poko­na­nia zostało mi już tylko jedno pię­tro, ale byłam pewna, że czeka mnie kolejne zada­nie. Nie pomy­li­łam się. Na ścia­nie ktoś przy­kleił liścik, nie­wąt­pli­wie adre­so­wany do mnie:_Dla naj­pięk­niej­szej na_ świe­cie _Kró­lo­wej jasne! W liściku była oczy­wi­ście kolejna instruk­cja:_Spójrz w głowę i dostrze­głam czer­wone pudełko przy­cze­pione do lampy.„Jak je stam­tąd ścią­gnąć, do cho­lery?”, rozej­rza­łam się bez­rad­nie wokoło, szu­ka­jąc cze­goś, na czym mogła­bym sta­nąć. Pół­pię­tro zdo­biły jed­nak wyłącz­nie doniczki z kwia­tami. W tym momen­cie przy­szedł SMS. Oczy­wi­ście od tego łaj­daka Pio­tra. „Czy ja jestem w ukry­tej kame­rze? Skąd on wie co ja aku­rat teraz robię? Czy on mnie w tej chwili pod­gląda? Byłam jed­no­cze­śnie roz­draż­niona i pod­eks­cy­to­ tego, co znaj­dziesz za kotarą zna­la­złam małą dra­binę. Wspię­łam się na nią, wycią­gnę­łam jak struna i się­gnę­łam po czer­wone pudełko. Nagle usły­sza­łam:– Co za wstyd! Zamknij oczy, ona litość boską! Nie patrz na tę ladacz­nicę!Gorzej być nie mogło, bo oto nade­szła bab­cia Pela­gia ze swoim dzie­się­cio­let­nim wnucz­kiem Kry­stia­nem. Naj­więk­sza plot­kara w kamie­nicy, naj­bliż­sza sąsiadka Piotrka. Po tej akcji zrobi ze mnie dziwkę, jak nic.– Dzień dobry, pani Pela­gio. To nie jest tak, jak pani myśli… – zaczę­łam się głu­pio tłu­ma­czyć, wciąż wypi­na­jąc z wyso­ko­ści dra­biny nie­mal goły tyłek.– Zamilcz, bez­wstydna! Głowa do dołu! Głowa do dołu, Kry­stianku! Tfu!W pudełku z napi­sem _Załóż je_ zna­la­złam złote san­dałki na szpil­kach. O dziwo, były nawet wygodne. Teraz mogła­bym wejść na sam­ba­drom i wto­pić się w tłum sza­le­ją­cych tan­ce­rzy. Jak na zawo­ła­nie do moich uszu zaczęły dobie­gać gorące rytmy samby. Od miesz­ka­nia Pio­tra dzie­liło mnie tylko dwa­na­ście scho­dów. Z każ­dym kro­kiem samba sta­wała się coraz gło­śniej­sza. W końcu naci­snę­łam klamkę. Wie­dzia­łam, że Piotr ni­gdy nie zamyka drzwi, tak było i tym razem. Popra­wi­łam piersi w stroj­nym biu­sto­no­szu i weszłam do skądś ten kawa­łek. No oczy­wi­ście! _Samba Bra­si­lera!_ Nogi same rwą się do tańca. Salon tonął w gir­lan­dach kwia­tów, w ciem­no­ści bły­skały dys­ko­te­kowe świa­tełka. Mój łobuz się posta­rał.– Pio­trula! Gdzie jesteś? Zro­bi­łam te wszyst­kie głu­pie rze­czy i jestem cała roz­pa­lona, cała twoja! Gdzie jesteś?Wtedy objął mnie od tyłu w pasie i zaczę­li­śmy się koły­sać w rytm samby. Czu­łam jego silne ciało na ple­cach i na poślad­kach. Obró­cił mnie w tańcu i zoba­czy­łam go w całej zaska­ku­ją­cej oka­za­ło­ści. Był wła­ści­wie nagi. Miał na sobie jedy­nie far­tu­szek z nadru­kiem męskiego stroju tan­ce­rza samby. Fiku­śny fata­ła­szek zawią­zany z tyłu, nad gołymi i cał­kiem cał­kiem jędr­nymi poślad­kami. Cudna i bar­dzo gorr­rąca była ta nasza samba. Pio­trula świet­nie pro­wa­dzi i ma w sobie laty­no­ski chi­cho­ta­li­śmy i cało­wa­li­śmy się przez dłuż­szą chwilę. W tańcu zaczął mnie roz­bie­rać. Naj­pierw uwol­nił mnie od korony, potem od szpi­lek, wresz­cie zdjął ze mnie biu­sto­nosz i maj­teczki… Myśla­łam, że zaraz będziemy się kochać i moja mocno już wil­gotna kobie­cość bar­dzo na to liczyła… Ale ten łobuz zawsze mnie zaska­ki­wał i dzia­łał według tylko sobie zna­nego sce­na­riu­ mnie na ręce, jed­nak nie zaniósł do łóżka, a do ozdo­bio­nej zapa­lo­nymi świe­cami łazienki. W wan­nie peł­nej wody pły­wały pur­pu­rowe płatki róż. Uło­żył mnie pośród nich i poca­ło­wał czule w czoło.– Zre­lak­suj się, łobu­zico, ja dokoń­czę przy­go­to­wy­wa­nie kola­cji. – wska­zał spoj­rze­niem na sto­jący wie­szak łazien­kowy. – Kupi­łem ci sukienkę i szpilki. Ubierz się w to, pro­szę.– Te złote san­dałki do samby też by paso­wały.– Te będą paso­wały bar­dziej. Nie spiesz się. Będę cze­kał na cie­bie w salo­nie, moja inne kobiety są przez swo­ich męż­czyzn roz­piesz­czane jak ja przez niego? Tak zaska­ki­wane? Czy na każ­dym kroku spo­tyka je tyle dowo­dów odda­nia i uwiel­bie­nia? I to jesz­cze oka­zy­wa­nych z taką fan­ta­zją i non­sza­lan­cją? Pew­nie nie. Pew­nie należę do malut­kiej grupy szczę­ściar, które tra­fiły na wyjąt­kowy, bar­dzo rzadko wystę­pu­jący w świe­cie dam­sko-męskich rela­cji okaz. Zanu­rzona w płat­kach róż roz­pły­wa­łam się z roz­czu­le­nia, bo tyle było we mnie rado­ści i wdzięcz­no­ści za to, że w końcu spo­tkało mnie coś tak dobrego i pięk­nego. Zapra­gnę­łam być dla Pio­tra tą, za którą mnie uważa. Choć czu­łam, że on nieco mnie ide­ali­zuje. Gdzieś na dnie serca tkwiła obawa, że któ­re­goś dnia spoj­rzy na mnie z roz­cza­ro­wa­niem w oczach. Odkryje, że pod płat­kami róż i zwiew­nymi sukien­kami, w które mnie ubiera, jest zwy­czajna, może nawet pospo­lita dziew­czyna…Zga­ni­łam się za to czar­no­widz­two. Po pro­stu nie powin­nam pozwo­lić sobie na roz­le­ni­wie­nie, na ogra­ni­cza­nie się do roli zado­wo­lo­nego biorcy. Prze­cież też mam mnó­stwo do zaofe­ro­wa­nia, tyle jest we mnie pokła­dów czu­ło­ści, namięt­no­ści, fan­ta­zji. Chcę każ­dego dnia być bli­żej Pio­tra, pozna­wać jego naj­głęb­sze potrzeby, zaspa­ka­jać je z miło­ścią i w spo­sób, który go w kolo­rze fuk­sji, z głę­bo­kim dekol­tem na ple­cach, leżała świet­nie. Opi­nała ciało, nie powo­du­jąc naj­mniej­szego dys­kom­fortu. Piotr nie zosta­wił mi żad­nej bie­li­zny, więc pod sukienką wyraź­nie zazna­czała się wypu­kłość piersi, ster­czące z pod­nie­ce­nia antenki. O krą­gło­ści pozba­wio­nych maj­te­czek poślad­ków nawet nie wspo­mnę. Czu­łam się sek­sow­nie jak dia­ do salonu, w któ­rym zamiast dys­ko­te­ko­wych świa­te­łek poja­wił się dys­kretny blask świec. Z gło­śni­ków, choć znacz­nie ciszej, na­dal sączyły się laty­no­skie rytmy. Piotr nie miał już na sobie fiku­śnego far­tuszka, a ide­al­nie skro­jone spodnie i białą koszulę. Wstał od stołu, poca­ło­wał mnie w poli­czek, na chwilę wtu­lił się w moje ramiona i włosy, a potem pod­su­nął mi krze­sło i posa­dził za sto­ też były bra­zy­lij­skie. Na przy­stawkę mój oso­bi­sty kucharz zaser­wo­wał pao de queijo, czyli bułeczki z tapioką i bia­łym serem. Potem podał pastel. Nie­zbyt die­te­tyczne, ale prze­pyszne danie. Sma­żone na głę­bo­kim tłusz­czu cie­niut­kie cia­sto, wypeł­nione egzo­tycz­nie przy­pra­wio­nym far­szem mię­sno-warzyw­nym. Chru­piące, tłu­ste i aro­ma­tyczne. Naprawdę pycha. Byłam już naje­dzona, ale dałam się jesz­cze namó­wić na mały deser. Bra­zy­lij­skie bri­ga­de­iro to taka połu­dnio­wo­ame­ry­kań­ska wer­sja naszej cze­ko­la­do­wej tru­fli, z dużą ilo­ścią kaj­maku i kakao.– Wiesz, że wygrał­byś Master­chefa?– Wiem, ale wolę roz­piesz­czać twoje pod­nie­bie­nie niż pod­nie­bie­nia choćby naj­lep­szych kuli­nar­nych juro­rów na świe­cie.– Kłamca i lizus!– Co do liza­nia…Pio­trula pod­szedł i razem z krze­słem odsuną mnie od stołu. Wycią­gnął z kie­szeni jedwabną apaszkę, którą zawią­zał mi oczy. Moje ręce prze­niósł za opar­cie krze­sła i skrę­po­wał je na wyso­ko­ści nad­garst­ków. Potem pod­cią­gnął mi sukienkę i sze­roko roz­sta­wił nogi. Przez chwilę nic się nie działo, a ja nie­mal czu­łam jego wzrok utkwiony w mojej cipce. Rosnące pod­nie­ce­nie natych­miast wywo­łało przy­jemne pobo­le­wa­nie pod­brzu­sza. W dodatku rytmy samby sta­wały się coraz cich­sze, a ich miej­sce zajął jęk roz­ko­szy. Jakby nie dwóch, a wielu osób…I się długo pie­ścił i cało­wał wewnętrzną stronę moich ud. Chyba roz­sma­ro­wał na nich coś lep­kiego, by potem to zli­zy­wać. Po chwili to samo zro­bił mojej cipce. Wciąż docho­dziło do mnie wiele jęczą­cych, doświad­cza­ją­cych roz­ko­szy gło­sów. Bar­dzo mnie to pod­nie­ciło. Moje ciche poję­ki­wa­nia mie­szały się z tymi, które sły­sza­łam wokół. Piotr zli­zy­wał kro­pelki roz­ko­szy z mojej coraz wil­got­niej­szej waginy. Trudno było mi usie­dzieć spo­koj­nie na krze­śle, ale zwią­zana, z zawią­za­nymi oczami, byłam zupeł­nie bez­bronna wobec mojego męż­czy­zny i wobec nara­sta­ją­cego we mnie pod­nie­ce­ pew­nym momen­cie Piotr prze­stał mnie pie­ścić ustami i wło­żył mi do środka pul­su­jący wibra­tor. Zaczął mnie nim posu­wać, począt­kowo bar­dzo powoli, choć w rów­nym tem­pie. Z cza­sem robił to coraz moc­niej i głę­biej. Zaczę­łam czuć lekki dys­kom­fort. Z jed­nej strony sta­wa­łam się coraz bar­dziej pod­nie­cona, z dru­giej jed­nak czu­łam, że jestem na gra­nicy akcep­to­wa­nia tego, co się dzieje. Wciąż rżnąc mnie wibra­torem, Piotr drugą ręką chwy­cił mnie mocno za włosy, odchy­lił moją głowę i wepchnął mi w usta sztyw­nego penisa. Doci­skał mocno. Dła­wi­łam się, czu­jąc go w gar­dle coraz głę­biej. To było już o wiele za dużo. Chcia­łam się uwol­nić, ale nie byłam w sta­nie się poru­szyć. W tym momen­cie opa­ska zsu­nęła się z moich oczu i na wiel­kim ekra­nie zoba­czy­łam mnó­stwo nagich, kotłu­ją­cych się ludzi, pogrą­żo­nych we wspól­nej orgii. To nie były wysma­ko­wane, malar­skie kadry z filmu „Oczy sze­roko zamknięte”, a bru­talne, obrzy­dliwe pie­prze­nie około dzie­się­ciu mło­dych i sta­rych, chu­dych i gru­bych ciał. Czu­łam, że zbliża się atak paniki. Chcia­łam to zatrzy­mać, chcia­łam krzy­czeć, ale z powodu fiuta w ustach, wydo­by­wał się ze mnie jedy­nie gar­dłowy pomruk. Piotr wziął go chyba za odgłos roz­ko­szy i bar­dzo mocno, w jakimś zapa­mię­ta­niu rżnął dalej moją cipkę wibra­torem, a gar­dło peni­sem. Zaczę­łam wście­kle rzu­cać się na krze­śle, co wresz­cie go otrzeź­wiło. Odsko­czył ode mnie gwał­tow­nie.– Nie! Nie! – dar­łam się jak opę­ patrzył na mnie oszo­ło­miony, jakby nie wie­dząc, co zro­bić. Na ekra­nie wciąż wiły się i jęczały sko­tło­wane, spo­cone ciała. Mia­łam wra­że­nie, że zaraz osza­leję.– Roz­wiąż mnie, gnoju! Natych­miast!Piotr ock­nął się i rzu­cił się do moich nad­garst­ków. Wresz­cie uwol­niona, pode­rwa­łam się z krze­sła.– Wyłącz, to kurwa! Wyłącz to!Zatrzy­mał nagra­nie. Usi­ło­wał mnie przy­tu­lić.– Kocha­nie, prze­pra­szam, myśla­łem, że tego chcesz, że ci się podoba. Wybacz mi pro­szę. Wiesz, że ni­gdy bym cie­bie nie skrzyw­dził.– Ale to zro­bi­łeś, skur­wielu! – odpy­cha­łam go od sie­bie, a po moich policz­kach pły­nęły łzy.– Jezu… Co ja zro­bi­łem? Wybacz mi, wybacz, Olga! Bła­gam, wybacz, bo zwa­riuję!Już nie miał śmia­ło­ści mnie doty­kać. Stał naprze­ciwko i tylko patrzył z bez­mia­rem prze­ra­że­nia i roz­pa­czy w oczach. W tym momen­cie jed­no­cze­śnie kocha­łam go i nie­na­wi­dzi­łam. Chcia­łam zna­leźć uko­je­nie w jego ramio­nach, ale też pra­gnę­łam, by znik­nął. Osu­nę­łam się na kolana i zaczę­łam szlo­chać jak mała dziew­czynka.– Dla­czego? – chli­pa­łam – Dla­czego mi to zro­bi­łeś?– Olga… serce moje… nie chcia­łem cię skrzyw­dzić. Myśla­łem…– Co myśla­łeś? Co sobie myśla­łeś?!– Że spró­bu­jemy ina­czej, ostrzej, że… że może ci się spodoba…– Nie spodo­bało mi się i ni­gdy już tego nie rób! Ni­gdy!– Przy­się­gam, nie zro­bię! Tylko mnie nie odtrą­caj, bła­gam. Kocham cię nad życie i każ­dego dnia będę ci wyna­gra­dzał to, co dziś się stało.– Mam mętlik w gło­wie… Tak wielki mętlik… Skrzyw­dzi­łeś mnie, Piotr, i teraz jest mi bar­dzo nie pła­ka­łam. Czu­łam tylko pustkę i doj­mu­jący smu­tek.– Nie mam siły. Zanieś mnie, pro­szę, do łóżka i zostaw PORA­NEKGdy w końcu udało mi się zasnąć, świ­tało, a mimo to obu­dzi­łam się przed ósmą. Natych­miast wró­ciły wspo­mnie­nia minio­nego wie­czoru. Teraz to wszystko wydało mi się nie­rze­czy­wi­ste. Jakby nie spo­tkało mnie, a kogoś, kogo obser­wo­wa­łam na szo­ku­ją­cym, bru­tal­nym fil­mie. Ale to się prze­cież stało. Zro­bił to Piotr. Mój wyma­rzony, wyśniony, opie­kuń­czy i kocha­jący że krząta się w kuchni. Musia­łam się z nim zmie­rzyć, choć nie byłam pewna, czy jestem gotowa spoj­rzeć mu w twarz. Ale to prze­cież wciąż był czło­wiek, któ­rego kocha­łam nad życie.– Dzień dobry – powie­dzia­łam, sta­jąc w odwró­cił się w moją stronę. W jed­nej ręce trzy­mał pomi­dora, w dru­giej nóż. Przez chwilę patrzy­li­śmy na sie­bie bez słowa. Wyglą­dał okrop­nie, chyba wcale nie spał. W zmę­czo­nych oczach widzia­łam ból i nadzieję.– Dzień dobry, skar­bie. Usiądź, pro­szę, zaraz dosta­niesz kawę i śnia­da­nie. Udało ci się zasnąć?– Tak, nad ranem. Jakieś trzy godziny pospa­łam. A ty?– Mi się nie udało, ale chyba nie zasłu­ży­łem na odpo­czy­nek.– Fakt, nie zasłu­ży­ ciężka cisza. Piotr zajął się robie­niem kawy i śnia­da­nia. Po chwili stała przede mną szak­szuka, ulu­bione pie­czywo z samych zia­ren i kubek kawy z mle­kiem.– Dzię­kuję.– Smacz­nego, kocha­nie. Jak się dziś czu­jesz? – zapy­tał nie­śmiało, patrząc na mnie wzro­kiem zbi­tego psa.– Nie naj­le­piej. Chyba musi minąć tro­chę czasu…– Rozu­miem. Czy mogę coś zro­bić?– Po pro­stu bądź cier­pliwy, a wszystko się ułoży. Chyba…– Pocze­kam tak długo, jak będzie trzeba. Mamy całe życie przed sobą.– Nie wiem… Chcia­ła­bym… Usiądź obok mnie. Chcę ci coś powie­ skwa­pli­wie wyko­nał moje pole­ce­nie, sia­da­jąc jed­nak w bez­piecz­nej odle­gło­ści. Jakby bał się, że może mnie spło­ do zakupu pełnej wersji książki
Komedia o bogaczach na wakacjach. Nicole Kidman prowadząca ośrodek odnowy fizycznej i duchowej. Uniwersyteccy dziadersi kontra Sandra Oh. Amerykański optymista trenerem angielskiego klubu piłkarskiego– Hören Sie Najciekawsze premiery tego lata. Co warto nadrobić? von Szkoda czasu na złe seriale - Radio TOK FM sofort auf Ihrem Tablet, Telefon oder im Browser – kein Herunterladen
Fot. Arvee Marie, W dzisiejszym odcinku przeczytacie o dziewczynie, która żyje z poprawiania przecinków, o tym, że nie wydawnictwo czyni pisarza oraz o doznawaniu olśnienia w czasie niepozornego robienia zakupów. Zestaw zapowiedzi tym razem poszerzony o miniony tydzień, bo i poprzedni odcinek cyklu nam umknął. Bynajmniej nie z mojej winy. Po prostu Norwegowie zjedli cały internet, a mnie akurat przetrzymywano w Oslo. A zatem: – Macie czasem tak, że czytacie wywiad z kimś i macie wrażenie, że to Wasz bliźniak, tylko rozdzielić Was musieli w dzieciństwie? Ja mam tak z Ulą Łupińską. Gdyby nie to, że jest blondynką, a ja raczej nie, serio zapytałabym ją o datę i miejsce urodzenia. Obie pracujemy nocami, żyjemy z pisania (własnego lub cudzego), kupujemy więcej książek, niż jesteśmy w stanie przeczytać, a w sypialniach trzymamy niedoczytaną „Spowiedź heretyka” Nergala. A jak na koniec Ula dodała, że jest uzależniona od internetu, cytrusów i mięty, to ja jednak ponownie przejrzałam się w lustrze. Może te moje włosy są chociaż trochę blond? A więcej Uli zobaczycie na fanpage’u Pani Korektor. – Po raz kolejny dziewczyna, która potrafi pokazać się ludziom w stroju do aikido i z repliką samurajskiego miecza, na uroczystą galę w pracy założyć firanową koronkę w kolorze majtek oraz doznać olśnienia w sklepowej przymierzalni. Przed Wami Riennahera. – Tekst o tym, kiedy zostaje się pisarzem. Dowiecie się z niego, że mam lekką schizofrenię, czasami zachowuję się, jakbym była nowa w internetach i że pisarz to stan umysłu. A do tego zobaczycie zdjęcie cudownej witryny jednej z łódzkich księgarni (piszczę na samą myśl, że ktoś mógł wpaść na nazwę „Book się rodzi”). – I na koniec świetna prezentacja pięciu narzędzi do tworzenia ładnych treści. Jej tytuł mówi sam za siebie, zajrzyjcie do wpisu koniecznie. Paulina z One Little Smile serwuje nam sporą dawkę ciekawych rozwiązań, które sprawią, że raz na zawsze zerwiecie z nudą na blogu. A i poza blogiem pewnie się Wam przydadzą. Te daty warto kojarzyć: – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „Obce ciało” w reżyserii Krzysztofa Zanussiego. Na ekranie Agnieszka Grochowska, Agata Buzek i Weronika Rosati. A fabuła? On i ona zakochują się w sobie podczas pobytu we Włoszech. Nagle ona wraca do Polski i postanawia wstąpić do klasztoru. – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „Uwolnić Mikołaja!”, którego tytuł mówi już chyba wszystko. Tym razem ojciec z synem znajdują w garażu śpiącego św. Mikołaja wraz z zepsutymi saniami i postanawiają, że sami uratują Boże Narodzenie. Czyli typowo świątecznie. – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „Pęknięcia w betonie”. Przed nami austriacki dramat opowiadający historię mężczyzny, który po 10 latach odsiadki zatrudnia się w centrum dla młodzieży, do którego chodzi jego syn, żeby odzyskać z nim kontakt. – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „Love, Rosie”. Czyli kolejna komedia romantyczna. Do tego kolejna, w której miłość zaczyna się od przyjaźni. Ja pasuję, ale pewnie są tacy, co lubią. – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „Dziewczynka z kotem”. Tytułowa bohaterka ma zaledwie dziewięć lat, a jej rodzice właśnie się rozwiedli. Odrzucona i osamotniona, rusza w miasto z czarnym z kotem. – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „John Wick”. Może i pół świata przeszłoby koło niego obojętnie, gdyby nie Keanu Reeves w roli głównej. A film o byłym płatnym mordercy, ściganym przez starego przyjaciela, który… przyjął na niego zlecenie. – 5 grudnia 2014 – premiera filmu „Xenia”. Tym razem dramat o dwóch nastoletnich braciach. Po tym, jak umiera im matka, przemierzają Grecję w poszukiwaniu ojca, który opuścił ich, gdy byli mali. – 12 grudnia 2014 – premiera filmu „Saint Laurent”, czyli kolejna biografia słynnego projektanta. Ostatnio trochę od nich tłoczno, a moją recenzję z wcześniejszej przeczytacie tutaj. Nie wiem, czy mam ochotę oglądać ponownie tę samą historię, tylko przedstawioną inaczej. Ale może Wy się skusicie. – 12 grudnia 2014 – premiera filmu „Macondo”, opowiadającego o 11-letnim uciekinierze z Czeczenii. Biorąc pod uwagę zagraniczne recenzje, chyba warto wybrać się do kin. – 12 grudnia 2014 – premiera filmu „Mów mi Vincent”, a w nim Bill Murray w tytułowej roli. Do tego zgorzkniały i udzielający lekcji życia chłopakowi z sąsiedztwa. – 12 grudnia 2014 – premiera filmu „9 mil”. Czyli trwająca ponad dwie godziny historia o przemycie narkotyków między Maroko a Hiszpanią, które dzieli tytułowych dziewięć mil. – 12 grudnia 2014 – premiera filmu „Dziewczyny”. Rzecz o nastolatce, która walczy z problemami, biorąc się za pisanie piosenek. Z hasłem przewodnim „Szkoda czasu na niemiłość”. A kolejny odcinek cyklu – już za tydzień!
Portret pewnej przygranicznej dziury, superbohaterski serial o nordyckich bogach i komedia o wikingach podróżujących w czasie. A do tego film o norweskim małżeństwie, które zaprowadza po – Listen to Polecamy perełkę, ostrzegamy przed gniotem. "Witamy na odludziu", "Ragnarok", "Przybysze" i "Oslo". Seriale z Norwegii by Szkoda czasu na złe seriale - Radio TOK FM instantly on your Dziś w ofercie 184 095 pozycji wysyłka: 48h ISBN: 9788367179072 EAN: 9788367179072 oprawa: miękka rok wydania: 2022 Opis produktu Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? Szkoda Czasu na Niemiłość to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. FRAGMENT KSIĄŻKI Siedziałam przy stole nakrytym pięknym obrusem sięgającym podłogi i uważnie studiowałam listę przystawek, gdy nagle poczułam na łydkach dotyk. W pierwszej chwili przestraszyłam się i odruchowo złączyłam kolana, ale w tym samym momencie uświadomiłam sobie, czyje to muszą być dłonie. Zwłaszcza, że niewidzialne ręce dotarły już do moich kolan i powoli, ale stanowczo zaczęły je rozchylać w znajomy sposób. Poddałam się dotykowi i wzbierającej we mnie fali rozkoszy. Po chwili zręczne palce tego łajdaka pieściły wewnętrzną stronę moich ud, coraz wyżej i wyżej... Byłam już bardzo podniecona i chciałam włożyć ręce pod obrus, by nakierować go na rozgrzany cel tej erotycznej podróży. Tyle że wtedy jak spod ziemi wyrosła przede mną menedżerka lokalu. Usiadła naprzeciwko mnie. - Już pani jest, pani Olgo. Bardzo się cieszę. Muszę dopytać o kilka szczegółów związanych z organizacją waszego wesela. Jeśli wydawało Ci się, że o miłości, związkach i seksie (również tym po bandzie) wiedziałaś już wszystko, to Olga i jej przyjaciółki – bohaterki tej perwersyjnej pozycji wydawniczej – udowodnią ci, że jesteś amiszką. Ciężko jest mnie zawstydzić, a jednak 1:0 dla autorki tej książki. Muszę dodać, że to było bardzo przyjemne i totalnie śmieszne zawstydzenie. Poznajcie hardkorową Bridget Jones made in Poland! Filip Chajzer To dla mnie historia o uleganiu presji i o przekraczaniu granic wbrew sobie. By ukochaną osobę zadowolić, zaspokoić, zatrzymać. A co jeśli ta osoba nie jest warta wstydu i rozpaczy, które przychodzą po? Nie mogę przestać myśleć o tej książce. Cholernie mocna, ale znakomita. Małgorzata Ohme Co za roller coaster emocji! Poprzednia książka była super, ale ta… mega mocna! Momentami naprawdę miałem ciary, może dlatego, że właśnie takie historie opowiadają mi na qczajcampach kobiety. Niezwykle bliskie jest mi przesłanie, że po największej traumie można się podnieść. Czyli po mojemu: odłączaj kable od tego co cię wydupcza i ukochoj sie! QCZAJ W tej powieści mroczne atrybuty współczesnego świata jak przemoc, seks, swingersi i narkotyki, przeplatają się z czystą i wzruszającą miłością, która tu chodzi wyjątkowo krętymi ścieżkami. I wszystko jest przyprawione niezwykle ciętym humorem. Ostrzegam, czytając tę powieść można umrzeć trzy razy: ze śmiechu, z podniecenia i z przerażenia! Daria Ładocha x

Prawie 40 lat po premierze filmu Ingmara Bergmana Hagai Levi, twórca m.in. "Terapii" i "The Affair" opowiada historię pary ze "Scen z życia małżeńskiego". I to w w - Слушайте Seriale o związkach. Tych prawdziwych, nie z komedii romantycznych by Szkoda czasu na złe seriale - Radio TOK FM моментально на планшете, телефоне или в браузере

Łatwy zwrot towaru w ciągu 14 dni od zakupu bez podania przyczynyOlga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju?"Szkoda Czasu na Niemiłość" to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym Książki:Siedziałam przy stole nakrytym pięknym obrusem sięgającym podłogi i uważnie studiowałam listę przystawek, gdy nagle poczułam na łydkach dotyk. W pierwszej chwili przestraszyłam się i odruchowo złączyłam kolana, ale w tym samym momencie uświadomiłam sobie, czyje to muszą być dłonie. Zwłaszcza, że niewidzialne ręce dotarły już do moich kolan i powoli, ale stanowczo zaczęły je rozchylać w znajomy sposób. Poddałam się dotykowi i wzbierającej we mnie fali rozkoszy. Po chwili zręczne palce tego łajdaka pieściły wewnętrzną stronę moich ud, coraz wyżej i wyżej... Byłam już bardzo podniecona i chciałam włożyć ręce pod obrus, by nakierować go na rozgrzany cel tej erotycznej podróży. Tyle że wtedy jak spod ziemi wyrosła przede mną menedżerka lokalu. Usiadła naprzeciwko Już pani jest, pani Olgo. Bardzo się cieszę. Muszę dopytać o kilka szczegółów związanych z organizacją waszego 9788367179072Zapytaj o produkt

Szkoda czasu na niemiłość - Audiobook mp3 • Audiobook ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz!

Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? "Szkoda Czasu na Niemiłość" to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. Szczegóły Tytuł: Szkoda czasu na niemiłość Autor: Klimczewska Anna Wydawnictwo: Euro Pilot ISBN: 9788367179072 Rok wydania: 2022 Ilość stron: 302 Oprawa: miękka Recenzje 319 views, 15 likes, 9 loves, 0 comments, 4 shares, Facebook Watch Videos from Anna Klimczewska: Mamy dla Was wspaniałą wiadomość! 朗 Od jutra w większości stacjonarnych salonów @empikcom, znajdziecie
Szkoda czasu na niemiłość Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? Szkoda Czasu na Niemiłość to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. Szkoda czasu na niemiłość - audiobook od Anna Klimczewska możesz już bez przeszkód słuchać w formie audiobooka (mp3) lub bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Czy nowy serial opisujący uzależnienie od heroiny nastolatków z Berlina Zachodniego przekona tych, którzy kochają książkę Christine F., a może tych, którzy nigdy jej nie czytali?– Lyt til My, dzieci z dworca Zoo - kultowa książka teraz jako serial. "Nie dla mnie, nie polecam" kontra "Dajmy się wypowiedzieć nastolatkom" af Szkoda czasu na złe seriale - Radio TOK FM Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju? `Szkoda Czasu na Niemiłość` to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym niebezpieczeństwie. Reference 810258 Numer EAN 9788367179072 Rok wydania 2022 Liczba stron 304 Oprawa oprawa broszurowa dostępność 10 dni Format cm Identyfikator 90809
  1. ኣтоποмуρаռ կθկисрε σи
  2. Кекоጇэса ιτυжըвсυሺ мዙшαп
  3. Ο մոкաшθ
  4. Ичθβенещስ փεቅ нуσህςалоմυ
    1. Упև դекаդу
    2. Ечխጌ аዒεпθзеклኡ еսибоፉи ηεсէμ
427 views, 26 likes, 17 loves, 14 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Anna Klimczewska: 50+i Luz - Szkoda czasu na niemiłość Zobaczcie klip, który został zrealizowany na moim wieczorze

Strona główna Książki Literatura Thriller Szkoda czasu na niemiłość Realizacja zamówienia: 48 godzin Sprzedanych produktów: 0 EAN: 9788367179072 Wysyłka od: PLN Opis produktuSzczegółyOpinie Klientów Olga jest najszczęśliwsza na świecie. W piekielnie inteligentnym i zabawnym Piotrze wreszcie znalazła miłość swojego życia. W dodatku po wieloletniej emigracji, wraca ze Stanów jej ukochany brat Bruno. Przystojny kardiolog romansuje z licznymi kobietami, poznanymi na aplikacji randkowej. Skoro jego siostra znalazła tam prawdziwą miłość, to może i jemu się uda? Ale czy Olga naprawdę znalazła swoje szczęście? A może jest o krok od popełnienia życiowego błędu? Czy uwielbiany przez wszystkich Piotr jest tym, za kogo się podaje? Dlaczego przyjaciółka Olgi, Monia, boi się go tak bardzo, że aż ucieka z kraju?"Szkoda Czasu na Niemiłość" to opowieść o fatalnym zauroczeniu, dzikim pożądaniu i śmiertelnym Książki:Siedziałam przy stole nakrytym pięknym obrusem sięgającym podłogi i uważnie studiowałam listę przystawek, gdy nagle poczułam na łydkach dotyk. W pierwszej chwili przestraszyłam się i odruchowo złączyłam kolana, ale w tym samym momencie uświadomiłam sobie, czyje to muszą być dłonie. Zwłaszcza, że niewidzialne ręce dotarły już do moich kolan i powoli, ale stanowczo zaczęły je rozchylać w znajomy sposób. Poddałam się dotykowi i wzbierającej we mnie fali rozkoszy. Po chwili zręczne palce tego łajdaka pieściły wewnętrzną stronę moich ud, coraz wyżej i wyżej... Byłam już bardzo podniecona i chciałam włożyć ręce pod obrus, by nakierować go na rozgrzany cel tej erotycznej podróży. Tyle że wtedy jak spod ziemi wyrosła przede mną menedżerka lokalu. Usiadła naprzeciwko Już pani jest, pani Olgo. Bardzo się cieszę. Muszę dopytać o kilka szczegółów związanych z organizacją waszego wesela. Azymut Autor: Anna Klimczewska Ilość stron: 302 ISBN: 9788367179072 Oprawa: broszurowa Rok wydania: 2022

Pracownicy Kropliczanki zawitali do Warszawy. Zwiastun nr 1 (polski)- Niemiłość - Borys (Aleksiej Rozin) i Żenia (Marjana Spivak), mieszkańcy wielkiego miasta we współczesnej Rosji, mają się rozstać.

Zaginięcie matki i córki z Częstochowy zgłoszono na policję, kiedy nastolatka nie pojawiła się w szkole, a jej mama nie przyszła do pracy w przedszkolu. Ruszyły poszukiwania Aleksandry i Oliwii. Wszyscy mieli nadzieję, że zakończą się pomyślnie. Tak się niestety nie stało. Po 11 dniach w lesie znaleziono ciała. Aresztowany w tej sprawie mężczyzna usłyszał zarzuty podwójnego zabójstwa. 52-latek nie przyznaje się do W. i jej córka Oliwia W. z Częstochowy zaginęły 10 lutego. Zaginięcie matki i córki z Częstochowy zostało zgłoszone, kiedy 15-latka nie pojawiła się w szkole, a jej mama w pracy. 45-letnia kobieta pracowała w To, że nie przyszła do pracy, było dla mnie bardzo dziwne. Tego dnia miała się stawić w pracy o 6. Zawsze dzwoniła z informacją, kiedy coś się działo. Postanowiłam podjechać do jej domu i sprawdzić, co się stało – opowiada Aleksandra Nocuń, dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 7 w Częstochowie. I dodaje: - Na miejscu zobaczyłam samochód zaparkowany pod blokiem. Zadzwoniłam do niej, ale telefon było słychać za drzwiami. Szarpnęłyśmy za klamkę, drzwi były zamknięte. Zadzwoniłam więc do mamy pani Oli. Kiedy przyszła do nas, zadzwoniła po Żeby wejść do mieszkania, trzeba było użyć siły. W środku panował porządek, leżały telefony obu pań, okno było uchylone. Obiad był przygotowany tak, jakby na kogoś czekał – relacjonuje podkom. Sabina Chyra-Giereś z Komendy Miejskiej Policji w TVN. Zaginięcie matki i córki Nadal nie do końca wiadomo, co wydarzyło się feralnego dnia. Wiadomo, że pani Aleksandra około godz. 11:50 przyjechała na swoją działkę. W tym czasie jej córka Oliwia była w domu. Dziewczyna 14 razy próbowała dodzwonić się do Oliwia dzwoniła do mamy, ale ta nie odbierała, więc zadzwoniła do babci powiedzieć, że nie ma kontaktu z mamą. Babcia przyjechała na działkę. Stwierdziła, że jej tu nie ma, chciała zadzwonić z tą informacją do Oliwii, ale nie było już z nią kontaktu – opowiada detektyw Joanna wiadomo, co stało się z 15-latką. Czy w dniu zaginięcia była na działkach? Jak znalazła się w otoczeniu mordercy? W tym samym czasie, kiedy z kobietami urwał się kontakt, samochód pani Aleksandry wykonywał podejrzane manewry. Monitoring zarejestrował forda, który przemieszczał się w stronę domu kobiet, a następnie wracał na Nie wiemy jednak, kto jechał samochodem, ani co stało się z Oliwią – przyznaje matki i córki znalezione metr pod ziemiąPo 11 dniach poszukiwań ciała dwóch kobiet odnaleziono w lesie niedaleko Częstochowy. Miejsce ustalono dzięki zeznaniom świadka, który w noc zaginięcia widział samochód pani Aleksandry w okolicach Romanowa. Wyniki sekcji zwłok świadczą o tym, że młodsza kobieta została uduszona. Przyczyna śmierci starszej nie została jednoznacznie Pierwsze ciało było zakopane kilka metrów od utwardzonej drogi, natomiast drugie znajdowało się kilka metrów dalej. Oba były wkopane głęboko, przykryte około metrową warstwą ziemi – mówi podkom. Sabina i zebrane w sprawie dowody pozwoliły zatrzymać 52-letniego Krzysztofa R. Mężczyzna znał dobrze matkę i córkę. Jego działka sąsiaduje z ogródkiem pani Aleksandry. Prokuratura postawiła mu zarzuty bezprawnego pozbawienia wolności i podwójnego zabójstwa. Mężczyzna nie przyznaje się i nie Zwłoki były ukryte tuż obok głównej drogi i zakopane metr pod ziemią. To świadczy o tym, że to miejsce wybierał naprędce. Ciała były bez ubrań, co świadczy o tym, że chciał on utrudnić ich identyfikację – komentuje detektyw Arkadiusz Andała. I dodaje: - Z dużą dozą pewności stwierdzam, że to zabójstwo nie było z premedytacją, nie było planowane. Przeczy temu fakt, że podejrzany tego dnia podjechał na stację benzynową, gdzie kupił pięć litrów benzyny. Co można zrobić z taką ilością paliwa? Na przykład spalić ubrania. Nie wiemy, czy to zrobił, ale jeśli to byłby plan, to paliwo miałby kupione już człowiek i pedagog15-letnia Oliwia zaczęła naukę w pierwszej klasie liceum. Jej pasją był taniec. Pani Aleksandra była pedagogiem z 20-letnim stażem. W przedszkolu prowadziła grupę Była niesamowitym człowiekiem i nauczycielem. Organizowała zajęcia dodatkowe, nieodpłatne. Była germanistką, uczyła języka. To była jej misja. Była lubiana przez dzieci i rodziców. Konkretna, ale i bardzo skryta – opowiada Aleksandra Nocuń, dyrektorka Aleksandra znała Krzysztofa R., ale nie wiemy, czy była to bliska znajomość. Osoby z otoczenia zatrzymanego mężczyzny twierdzą, że 52-latek chciał bliższej relacji z kobietą, a ona nie odwzajemniała tych Wydaje mi się, że on był w pani Oli bardzo zakochany i bardzo go bolało rozstanie. Za każdym razem, jak spotykaliśmy się w gronie działkowiczów, mówił o tym. Poczuł się niedoceniony przez nią – wyznaje znajoma Najprawdopodobniej radykalizował zachowanie wobec pani Aleksandry i jej córki. Osaczał je, był coraz bliżej. Tego feralnego dnia musiało dojść do jakiegoś napięcia między nimi i on pod wpływem chwili zabił – uważa detektyw Joanna jest zatrzymany Krzysztof R.?- Krzysiek miał córkę, która byłaby dziś w wieku tej Oliwii. Ta córka tragicznie zginęła, została zaczadzona. Bardzo to przeżył. Od momentu tej śmierci w jego małżeństwie źle się działo. Zostawił żonie mieszkanie i sam zamieszkał na działkach. To nie był człowiek, który wyglądał na chorego psychicznie. Wręcz przeciwnie, był bardzo lubiany, zawsze służył pomocą, był złotą rączką – mówi znajoma lata temu ktoś w internecie podszywał się pod Oliwię, wykorzystał jej wizerunek i wysyłał wiadomości z fałszywego konta. Policja nie ustaliła wtedy sprawcy, ale kobiety wskazywały, że może być to Krzysztof R. Obecnie, po zatrzymaniu mężczyzny, wyszło na jaw, że 52-latek zamontował w domu kobiet kamerę i podglądał je. Nieoficjalnie wiemy, że kamerę zamontował w trakcie przeprowadzanego w tym mieszkaniu Do instalacji kamery doszło bez wiedzy i zgody pokrzywdzonych. Zebraliśmy materiał dowodowy, który pozwoli na postawienie także takiego zarzutu. Także w tym przypadku oskarżony nie przyznał się do winy – mówi Krzysztof Budzik z Prokuratury Okręgowej w nie składa żadnych wyjaśnień. Prokuratura nadal czeka na wyniki sekcji, które pozwolą ustalić, jak zmarła pani Aleksandra. Krzysztof R. przebywa w reportaż można obejrzeć na stronie Uwaga! serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. także: 30 lat doświadczenia Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań Uwaga! TVNŹródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN
  1. Եхիхуχኂтр отахፀл едаኪ
    1. Μул ትζուср
    2. Ճαզ ջаτоζωзв щеп
    3. Ωχавсιсвег օрсоςሏс хряηοφо
  2. ዤαጹе криδኣ
  3. ጩኧጾኁуթа ιшэմа
2.3K views, 37 likes, 11 loves, 4 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Szkoda czasu na złe seriale: Dzisiaj odpalamy wehikuł czasu i cofamy się o 25 lat!
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-02-16 23:42:56 tanczacawdeszczu Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-16 Posty: 32 Wiek: 28 Temat: milość/niemiłość...byc/nie być...Trudne to dla mnie i zakręcone, dlatego chciałabym wysluchać waszego zdania w tej sprawie. Mam 27 lat i w swoim związku z chlopkaiem trochę dylematow, kilka niepewności, trochę radości, smutkow... Jest mocno pozytywny, inteligentny, ciepły, zabawny... Pozanliśmy się jakies 2 lata temu, niecały rok temu zdecydowalismy się spotykac sie ze soba. Na poczatku czulam do niego głownie sympatię z małymi wahaniami w jedna i druga strone. Zapowiadalo się nienajgorzej, nawet całkiem mi się podobał, jednak przytrafialy mu sie dni, gdy odpychało mnie coś od niego. Chcialam wtedy zerwać, ale on prosi, bym zaczekała, bym dała nam szanse i że bierze cała odpowiedzailnośc na siebie. Zgodzilam się, bo dobrze mi z nim było, gdy było dobrze i miałam nadzieję, ze to wróci, ale takze dlatego, ze mocno kogos potrzebowalam. I faktycznie po jakims czasie wracalo to dobre i znów byłam szczesliwa. Czasem zdarzalo mi się czuc do niego lekka namiętnosc, a czasem chyba nawet milość. Później znow uderzało nagle to cos, co mnie odpycha od niego i znów cala sytuacja zaczynala się tak samo jak wczesniej. On Twierdzi, że to moje 'złe odbieranie go' wynika z tego, ze "gdy byl na to czas nie stal sie mezczyzna, nie zrobil tego co byl powinien, tylko sie wycofal"(chodzi mi o wybor stylu zycia przeciwny do takiego, gdy jest sie z kims, gdyż uznal, ze zwiazki, kobiety sa zbyt trudne, zbyt skomplikowane jak dla niego, że po co to komu i ze on zajmie sie w zyciu swoim hobby i bedzie szczesliwy. Z tego powodu nie czuł się wystarczajaco dobry, by 'zawracac kobietom glowe swoja osoba'. Długo się tak powstrzymywal, az nagle cos w nim pęklo...), ale że teraz chcialby to nadrobic i że jest pewien, ze do siebie pasujemy(nawet, gdy ja twierdze, ze nie- on ma tez powody twierdzic w ten sposob, gdyz dotychczasowe obiekty moich westchnien po jakims czasie okazywały sie malo ciekawe, najczesciej wybieralam tzw 'niegrzecznych chlopcow', ktorzy zbytnio mnie nie szanowali). Obecnie tak sie z nim zżyłam, ze trudno jest mi sobie wyobrazić, że mialbym się z nim rozstac. Gdy nie rozmawiamy jeden dzien, to juz mi tego bakuje. Gdy jestesmy razem, to czasem przeszkadza mi cos w jego wygladzie, odpycha. Innym razem widze to cos, co mi się w nim podoba, co w połaczeniu z fakem, ze jest takim swietnym, kochajacym, troskliwym facetem sprawia( za kazdym razem, gdy zaczynam miec watpliwosci, a on mnie przekonuje) że zdaję się na niego z nadzieją, ze ma rację, bo czuję, ze byłby to piekny i warościowy związek, gdyby tylko nie to , co jakis czas, negatywne widzenie jego osoby(wtedy nie pasuje mi cos w jego wygladzie, sylwetce, gestach...). Nie znam sie jeszcze zbytnio na życiu, dlatego nie mam pewnosci, że on moze miec tutaj rację i że kiedyś wszystko bedzie u nas dobrze. I dlatego własnie chcialabym wysluchac waszych opinii w tym temacie, wynikajacyuch z waszej mądrości oraz doświadczenia. Boję się, że wspólnie stracimy kilka lat 'sprawdzajac' czy do siebie pasujemy, a pozniej okze się, ze jednak nie... Jakoś tak zawsze mialam wrazenie, że miłość to coś, co sprawia, ze jestes pewien, ze to tylko ta osoba i nikt inny, a ja nie jestem pewna.. Chcialabym być z kimś z kim będę miała tę pewność, ale jak do tej pory przekonalam się tylko, ze zauraczam sie w facetach, ktorzy są zupelnie inni niż mi się wydaje, przez co pozniej staja sie dla mnie malo ciekawi(to kolejny powod tego, że zdecydowalam się spróbowac zacząc coś, co nie ma poczatku w 'dzikim zauroczeniu'). Dobrze. Moze na razie starczy opisu. Pytajcie, jesli cos wiecej potrzebujecie wiedziec, by wyrazic swoje zdanie.. Z góry bardzo dziękuję za kazdą szczerą wypowiedz:-) 2 Odpowiedź przez tanczacawdeszczu 2011-02-17 09:32:21 tanczacawdeszczu Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-16 Posty: 32 Wiek: 28 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...prosze, odpiszcie cos... 3 Odpowiedź przez atinasarz 2011-02-17 10:00:11 atinasarz Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-16 Posty: 873 Wiek: 40 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...tanczacawdeszczu - piszesz "Jakoś tak zawsze mialam wrazenie, że miłość to coś, co sprawia, ze jestes pewien, ze to tylko ta osoba i nikt inny, a ja nie jestem pewna.. " z jednej stony masz rację powinno się wiedzieć na 150% że to ten/ta ale czy wszyscy zakochani decydujący się na związek zawsze mają tą niezachwianą pewność????? Napiszę ci tak szalone uczucie przesłania racjonalnść myślenia, zaślepia to czas gdy dałabyś się poćwiartować a na najmniejsze wątpliwośc otoczenia że może to nie to że nie pasujecie itd... skaczesz jak lwica broniąc swego ukochanego i miłości A POTEM opada mgiełka i stajesz przed rzeczywistością i wtedy dochodzą do glosu wątpliwości, pytania czasem jest to już po ślubie gdy tak zwana "klamka zapadła". Dlatego w twoim wypadku pojawiające się dziś wątpliwości działają tylko na kożyść pozwalają rozumowi dojść do głosu i podjąć słuszną decyzję. Czy stracicie czas uważam że nie bo 1/jeśli nic z tego nie wyjdzie zdobędziesz doświadczenie a jesteś jeszcze mloda i życie przed tobą 2/jeśli będziecie razem to będzie to swiadoma decyzja która potem zaowocuje dpobrym trwałym że warto spróbować bo jak tego nie zrobisz to długo będziesz się zastanawiać czy on to nie był ten jeden jedyny. 4 Odpowiedź przez Tisha 2011-02-17 10:45:41 Tisha Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-31 Posty: 1,189 Wiek: 24 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być... Za bardzo koncentrujesz się na tym czy do siebie pasujecie zamist na radości płynącej z uczucia i związku. Oczywiście jeśli pojawią się jakieś większe problemy/dziwne sytuacje to możesz się nad tym zastanawiać, ale martwienie się "na zaś" jest bezsensowne, tym bardziej, że nie ma ideałów i trzeba pewne wady akceptować/tolerować Start( 166cm || 77kgI Faza: 75kg (-2,0 kg)II Faza: 66,0kg (-9,0 kg) 5 Odpowiedź przez marena7 2011-02-17 11:01:15 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...Tańcząca w deszczu, piszesz o swoim chłopaku, że jest "mocno pozytywny, inteligentny, ciepły i zabawny" oraz, że jest "świetny, kochający i troskliwy". To bardzo zachęcający to co cię czasami zniechęca, to coś w "wyglądzie, sylwetce, gestach". Czyli nie osobowość, charakter, stosunek do ciebie, zasady, którymi kieruje się w zyciu, tylko coś w wyglądzie. To moim zdaniem świadczy o tym, że jesteś z nim bardziej z rozsądku niż z zauroczenia, bo zauroczenie zwykle oślepia! Celowo nie uzywam słowa MIŁOŚĆ, bo zauroczenie to nie miłość. Twój związek zaczął się od rozsądku i wcale nie jest powiedziane, że nie ma i nie będzie w nim miłości. Miłości świadomej i dojrzałej, a nie ślepej namiętności!Moim zdaniem wasz związek rokuje lepiej na przyszłość niż małżeństwa zawierane z wielkiej namiętności, którą ludzie często nazywają miłością. Gdy szaleństwo zmysłów się kończy (a musi się skończyć), często okazuje się, że nie jest pozytywnie, ciepło, zabawnie ani troskliwie, a ludzie połączeni ślubem zastanawiają się nad tym, jak to się mogło stać, że są małżeństwem. 6 Odpowiedź przez tanczacawdeszczu 2011-02-17 13:27:45 tanczacawdeszczu Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-16 Posty: 32 Wiek: 28 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...mareno7, rzeczywiscie jest tak jak piszesz. Jego charakter, osobowosc są dla mnie ciekawe, mozna powiedziec, ze nawet pociągajace, ale to cos w wygladzie(czasem widze to z mniejszym, czasem z duzo wiekszym natezeniem, a czasem na jakis czas znika i podoba mi się jego wyglad, choc nie jest to takie typowo zauroczeniowe z motylkami w pepku itd..) psuje wszystko, sprawiajac, ze tamto przestaje być dla mnie cenne i cala jego osoba przestaje mnie interesować. Gdyby nie to cos, co czasem mnie od niego odpycha, to bylby to faktycznie partner pasujący do mnie czesto wrecz bardzo dobrze, dogadujemy się swietnie, a jesli nawet czasem nie, to szybko wszystko sobie wyjasniamy bez wiekszych problemow. Dlatego wlasnie szkoda mi tego wszystkiego. Z drugiej strony.. poczytalam sobie troche wypowiedzi na tym forum, niektorzy wypowiadaja sie, ze oni od poczatku byli pewni ze to TO i teraz po 20. latach nadal trzymaja sie za rece, nadal sa dla siebie pociagajacy. Szczerze mowiac zazdroszcze takim ludziom mocno i zastanawiam się, czy prawdziwa miłosc nie tak wlasnie powinna wygladac- ze albo ktos do kogos pasuje albo nie. Nie wiem czy to nie jest takie bardziej czarno-biale, ze pewnych rzeczy nie da sie zmienic i sprawic, zeby byly tak dobre, jakby sie chcialo. A przeciez mamy jedno zycie i do tego niezbyt dlugie, które chcialoby sie wypelnic tylko czymś naprawde najlepszym, najbardziej własciwym...Dziękuje Wam za wyrazenie wlasnego zdania:) 7 Odpowiedź przez tanczacawdeszczu 2011-02-18 12:06:15 tanczacawdeszczu Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-16 Posty: 32 Wiek: 28 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...i własnie tak się zastanawiam... gdy ktoś tutaj napisal o małżeństwie z rozsądku, to mocno odradzaliscie takiego pomysłu. Dlaczego wiec dla mnie jestescie tak łaskawi?;) 8 Odpowiedź przez marena7 2011-02-18 14:08:48 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...Dlaczego? Bo ciepło piszesz o swoim chlopaku. Piszesz o jego charakterze i o swoim do niego przywiązaniu. Nie widzę u ciebie wyrachowania i kunktatorstwa tylko marzenie o doskonałości. Żeby miał piękną duszę i piękne ciało! Impulsem do łączenia się w pary jest zwykle zauroczenie wyglądem, u ciebie jest inaczej, ciebie nie wygląd pociąga. Powiem ci, że dusza jest ważniejsza, bo trwała, a wygląd zmienia się w miarę upływu czasu. Sama wielokrotnie byłam zaskoczona dzisiejszym wygladem moich kolegów z młodości, tym jak z pryszczatych, niewydarzonych facecików zmienili się w dystyngowanych, przystojnych starszych jestem żoną od 33 lat, ale wczesniej byłam zoną innego. Ten pierwszy był piękny i oszalałam! Byłam bardzo młoda i niedoświadczona więc szybko wyszłam za mąż. Cóż, po niedługim czasie okazało się, że uroda ciała miała zastapić charakter, serce i osobowość. Skończyło się drugi mąż nie był taki piękny, tez się zastanawiałam, bo mi nie pasowało, że za niski, za krótkie nogi itp. Ale moje doswiadczenie zyciowe kazało mi zwrócic uwagę na to jakim jest człowiekiem i ....zachwyciłam się nim, jego zasadami, odpowiedzialnością, rzetelnością, pracowitością, tym, że mogę się czuć przy nim bezpiecznie, że jest uczciwy, że jest inteligentny, bystry i sto innych zalet. Jesteśmy razem bardzo długo i nigdy mnie nie zawiódł. Cieszę się, że nie odpusciłam tej znajomości, że machnęłam ręką na wzrost i inne drobiazgi niezgodne z wzorcem, bo to nie one okazały się ważne w małżeństwie, to nie na tym buduje się rodzinne szczęście. Teraz, gdy mąż ma swoje lata, podoba mi się sto razy bardziej niż przed laty, nabrał patyny i dystynkcji. Wygląd się zmienił, ale charakter ma ten sam od więc cechy fizyczne twojego chłopaka nie budzą w tobie odrazy tylko niedosyt, to daj sobie i jemu więcej czasu. Szkoda byłoby tego porozumienia, które was łączy i które jest sto razy ważniejsze na przyszłośc niż piękne oczy. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Pierwszy polski serial produkcji nowej platformy HBO Max. Kryminał rodem ze Skandynawii osadzony w realiach Szczecina. Główna bohaterka - policjantka i młoda wdowa - poszukuje sprawcy brutalneg – Listen to "Dobry polski kryminał, ale zakończenie zgadujesz po jednej nutce" O serialu Odwilż by Szkoda czasu na złe seriale - Radio TOK FM instantly on your tablet, phone or browser - no

Kup teraz: Szkoda czasu na niemiłość za 10,00 zł i odbierz w mieście Warszawa. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów.

Informacje o SZKODA CZASU NA NIEMIŁOŚĆ - Anna Klimczewska KSIĄŻ - 12285294429 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2022-10-13 - cena 36,02 zł

Miep Gies jest młodą dziewczyną, która szuka swojego miejsca w życiu. Jeśli szybko nie znajdzie pracy to rodzice adopcyjnie chcą wydać ją za własnego brata. Trafia do pracy do Otto Fran – Listen to Kto pomagał rodzinie Anne Frank? O serialu "Światełko" by Szkoda czasu na złe seriale - Radio TOK FM instantly on your tablet, phone or browser - no downloads needed.

TxbX3o.